AktualnościMakroByły prawnik Trumpa Ty Cobb nazwał prezydenta „gwałcicielem” na żywo w telewizji, zmuszając prowadzącego do przerwania wywiadu

Były prawnik Trumpa Ty Cobb nazwał prezydenta „gwałcicielem” na żywo w telewizji, zmuszając prowadzącego do przerwania wywiadu

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Ty Cobb, były prawnik Białego Domu Trumpa, nazwał prezydenta „gwałcicielem” w programie MS NOW „The Weekend”, co skłoniło prowadzącego Jonathana Capeharta do przerwania i zaznaczenia, że Trump nie został skazany za ten zarzut.
  • Cobb powołał się na postanowienie sędziego Lewisa Kaplana z 2023 roku, stwierdzające, że ustalenie ławy przysięgłych w sprawie E. Jean Carroll o molestowanie seksualne oznaczało gwałt w powszechnym rozumieniu, choć nie według wąskiej definicji prawa stanu Nowy Jork.
  • Ława przysięgłych sądu federalnego na Manhattanie w 2023 roku uznała Trumpa za odpowiedzialnego za molestowanie seksualne i zniesławienie E. Jean Carroll, ale nie za gwałt w znaczeniu prawnym.
  • Wymiana zdań nastąpiła podczas dyskusji o decyzji Sądu Najwyższego zezwalającej na „prawdopodobnie nielegalny” projekt sali balowej Trumpa, po tym jak uznano, że National Trust for Historic Preservation nie ma legitymacji do pozwu.
  • Cobb argumentował, że Kongres jest instytucją, która powinna kontrolować działania Trumpa, ale nie działa z powodu tego, co nazwał tchórzostwem przywództwa republikanów.
Były prawnik Trumpa Ty Cobb nazwał prezydenta „gwałcicielem” na żywo w telewizji, zmuszając prowadzącego do przerwania wywiadu

Były prawnik prezydenta Donalda Trumpa, Ty Cobb, w sobotni poranek wprowadził w osłupienie panel programu MS NOW „The Weekend”, gdy w telewizji kablowej, przed milionami widzów, nazwał swojego byłego klienta „gwałcicielem”.

Cobb, który pełnił funkcję prawnika Białego Domu w pierwszej administracji Trumpa w latach 2017–2018, a następnie stał się jego stanowczym krytykiem w drugiej kadencji, atakował to, co określa jako niekonstytucyjne zachowanie prezydenta i godny potępienia charakter. W sobotę nie wahając się wyliczyć zarzutów wobec prezydenta podczas dyskusji o niedawnej decyzji Sądu Najwyższego zezwalającej Trumpowi na kontynuowanie budowy „prawdopodobnie nielegalnej” sali balowej.

„Myślę, że ludzie muszą zdać sobie sprawę, że kiedy twórcy uchwalali Konstytucję, zakładali, że Kongres sumiennie będzie dążył do kontrolowania prezydenta, który albo nie podołał zadaniu, albo — jak w tym przypadku — jest zły”, powiedział Cobb. „Nie opracowali Konstytucji z oczekiwaniem, że poinformowany elektorat wybierze kogoś takiego jak Trump: malignego narcyza, skazanego przestępcę, gwałciciela i kogoś, kto naprawdę dbał tylko o własne interesy i realizował wszystkie te próżnościowe projekty”.

W tym momencie zaniepokojony prowadzący MS NOW Jonathan Capehart przerwał Cobbowi ostrzegawczo i z niespokojną miną.

„No dobrze, jedno, jedno, jedno, Ty. Muszę cię przerwać, bo właśnie — właśnie nazwałeś prezydenta gwał... gwałcicielem. A to kwestia prawna, w której nie został skazany. Musimy więc być tego... jasno świadomi”, jąkał się Capehart.

„Nie, masz absolutną rację. Nie, masz absolutną rację. Nie został za to skazany. Ale sędzia federalny, który prowadził proces E. Jean Carroll, powiedział oficjalnie, że był winny gwałtu”.

„Nie, nie, nie, nie — napaść seksualna”, sprzeciwił się zbity z tropu Capehart.

„Nie. Właściwie, Jonathan, się mylisz. Wyślę ci tę stronę”, upierał się Cobb. „Ale poza tym —”

„Ale dokończ odpowiedź”, poprosił Capehart.

„Poza tym, że sądy są w Konstytucji, którą mamy, mechanizmem działającym z opóźnieniem — mogą jedynie reagować”, kontynuował Cobb. „Nie mogą naprawiać problemów, zanim wystąpią. Muszą czekać, aż sprawy dojrzeją i zostaną im przedstawione przez osoby mające prawo do pozwu. Widzieliśmy kwestie legitymacji procesowej. Widzieliśmy inne przesłanki pozwalające tym projektom ruszyć dalej, ostatnio w przypadku sali balowej. Uznano, że National Trust for Historic Preservation nie miał legitymacji potrzebnej do wniesienia pozwu. Może inni go wniosą. Ale jedynym uczestnikiem postępowania, który mógłby wnieść wszystkie te sprawy i zapobiec temu, co widzimy, jest Kongres. A Kongres nic nie robi z powodu tchórzostwa przywództwa republikanów. To tragiczne. Zawiedli kraj”.

Spór między oboma mężczyznami wywodzi się z cywilnej sprawy z 2023 roku wniesionej przez pisarkę E. Jean Carroll, w której ława przysięgłych sądu federalnego na Manhattanie uznała Trumpa za odpowiedzialnego za molestowanie seksualne i zniesławienie, ale — zgodnie z wąską definicją prawną „gwałtu” w prawie stanu Nowy Jork — nie uznała go za odpowiedzialnego za gwałt w takim zarzucie. Kilka dni po wyroku sędzia Lewis Kaplan w postanowieniu odrzucającym wniosek Trumpa o nowy proces napisał, że ustalenie ławy przysięgłych oznaczało — w rozumieniu powszechnym, jeśli nie w definicji ustawowej — że Trump zgwałcił Carroll; to właśnie na to oficjalne oświadczenie sądowe powoływał się Cobb.

Tym, co mogło zaniepokoić Capeharta, jest wyjątkowo skłonna do procesów natura Trumpa, jako że prezydent pozywał inne organizacje medialne za relacjonowanie sprawdowalnych faktów. Trump pozwał BBC za materiały, które już teraz grożą wezwaniem jego własnych dzieci na świadków i mogą zmusić prezydenta do ujawnienia dokumentów, które obecnie usiłuje ukryć przed prawnikami BBC.

Trump pozwał także Wall Street Journal za relację o seksualnie sugerującej kartce, którą naszkicował i przekazał skazanemu handlarzowi ludźmi i przyjacielowi Jeffreyowi Epsteinowi. Trump podpisał nawet tę kartkę, a jego podpis utworzył zarys kobiecego ciała.

Mimo że kartka rzeczywiście istniała, Trump nie zawahał się wnieść sprawę przeciwko WSJ do sądu, a później został zawstydzony przez opublikowanie kartki noszącej to, co wygląda na jego podpis.

Źródło: YouTube | Alternet