AktualnościMakroBouie: Próby podważenia wyborów przez GOP najprawdopodobniej zakończą się niepowodzeniem z powodu administracyjnej niekompetencji

Bouie: Próby podważenia wyborów przez GOP najprawdopodobniej zakończą się niepowodzeniem z powodu administracyjnej niekompetencji

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Bouie twierdzi, że zdecentralizowana struktura amerykańskiej administracji wyborczej — obejmująca ponad 10,000 lokalnych jurysdykcji w 50 stanach — sprawia, że skoordynowane ukradzenie wyborów byłoby niezwykle trudne.
  • Administracja Trumpa przegrała wszystkie sprawy sądowe związane z wyborami, a sądy federalne, w tym te prowadzone przez sędziów nominowanych przez Trumpa, odrzucały próby unieważnienia wyników zatwierdzonych przez stany.
  • Bouie utrzymuje, że nie istnieje proceduralny mechanizm pozwalający republikańskim ustawodawcom zablokować zaprzysiężenie demokratycznych członków Izby Reprezentantów, ponieważ członkowie muszą zostać zaprzysiężeni przed ponownym potwierdzeniem przewodniczącego.
  • Analityk twierdzi, że administracja nie wykazała kompetencji potrzebnej do przeprowadzenia złożonego, wieloetapowego planu, który byłby konieczny do podważenia wyników wyborów.
  • Mimo sceptycyzmu wobec możliwości republikańskiego podważenia wyborów, Bouie wzywa Amerykanów do masowego udziału w głosowaniu i do gotowości do fizycznego sprzeciwu, jeśli w styczniu dojdzie do zakłóceń.
Bouie: Próby podważenia wyborów przez GOP najprawdopodobniej zakończą się niepowodzeniem z powodu administracyjnej niekompetencji

Liczne komentarze wyrażały niepokój z powodu działań prezydenta Donalda Trumpa i Partii Republikańskiej, którzy przygotowują grunt pod kradzież lub zakwestionowanie listopadowych wyborów do Kongresu. Jednak, jak twierdzi analityk polityczny New York Times Jamelle Bouie, istnieje jasny powód, dla którego „złożony plan” potrzebny Trumpowi do przejęcia kontroli nad wynikami wyborów upadnie: zwykła niekompetencja.

Bouie przyznaje, że wielu Amerykanów jest „bardzo zaniepokojonych wyborami do Kongresu”, zwłaszcza tym, co Trump może zrobić, by podważyć wynik. „Pamiętacie 6 stycznia. Widzicie nagłówki o tym, jak Trump próbuje przejąć kontrolę nad pocztą i kartami do głosowania, jak pozywa stany, by dostać listy wyborców. Widzicie, jak wydaje szerokie rozporządzenia wykonawcze, które mają rzekomo przejąć kontrolę nad wyborami ze stanów do Białego Domu. I martwicie się, że nawet jeśli Demokraci wygrają, coś się wydarzy i nie będą mogli przejąć władzy”. Odwołanie do 6 stycznia przywołuje atak zwolenników Trumpa na Kapitol USA w 2021 roku, którego celem było powstrzymanie zatwierdzenia przez Kongres zwycięstwa Joe Bidena w Kolegium Elektorów; wydarzenie to doprowadziło do ofiar śmiertelnych, obrażeń ponad 140 funkcjonariuszy policji oraz ponad 1,500 spraw karnych wszczętych przez Departament Sprawiedliwości.

Według Bouie rzeczywiste ukradzenie wyborów byłoby „niezwykle trudnym zadaniem”. Zdecentralizowana struktura amerykańskiej administracji wyborczej — rozproszona po ponad 10,000 lokalnych jurysdykcjach w 50 stanach, z których każda ma własne karty do głosowania, procedury zatwierdzania i nadzór — dodatkowo zwiększa tę trudność. Wskazuje on na propozycję rozmieszczenia federalnych agentów w lokalach wyborczych jako taktykę zastraszania, która „mogłaby zadziałać w jednym stanie i mogłaby zadziałać w grupie okręgów, ale będzie przecież dziesiątki okręgów konkurencyjnych. Jest wiele konkurencyjnych miejsc w Senacie, a stany są ogromne. W wielu z tych wyborów będzie głosować setki tysięcy, jeśli nie miliony wyborców. A wyborcy w większości nie są skupieni w kilku miejscach. Potrzebowałbyś dosłownie armii facetów, żeby skutecznie zrobić to w jednym stanie”.

Co więcej, Bouie twierdzi, że „to wszystko pomijając, jak administracja działała przez ostatni rok. Nie ma żadnych realnych dowodów, że są wystarczająco kompetentni, wystarczająco zorganizowani, wystarczająco cokolwiek, by naprawdę tego dokonać”.

Jego zdaniem to samo dotyczy różnych pozwów dotyczących wyborów, które wniosła administracja Trumpa: „Administracja przegrała wszystkie. Departament Sprawiedliwości dosłownie nie ma wystarczającej liczby ludzi, by wystawić ich do wygrania tych spraw. A to pomijając fakt, że po prostu nie ma podstaw prawnych dla próby przejęcia przez administrację kontroli nad wyborami”. Choć wielu twierdzi, że Trump i jego sojusznicy nie przejmują się prawem, Bouie mówi, że nie jest to prawda, wyjaśniając: „Prawo nadaje legitymizację, a oni chcą, by te działania miały pozór legitymizacji, więc jednak liczą się z prawem. Dlatego właśnie pozywają, prawda? Dlatego angażują się w proces prawny. A faktem jest, że prawo po prostu nie stoi po ich stronie. Nawet sędziowie nominowani przez Trumpa odrzucają te rzeczy. To znak, jak trudno jest to zrobić”.

Bouie zauważa, że wielu ludzi bardziej niż samego listopada obawia się możliwości, iż Republikanie przygotują plan podważenia wyniku po ogłoszeniu głosów. On jednak odpiera te obawy, twierdząc: „Myślę, że wielu z was przecenia zarówno republikańską pomysłowość, jak i skuteczność różnych republikańskich spisków. Myślę, że sporo osób uwierzyło we własną propagandę Partii Republikańskiej na jej temat, w geniusz takich postaci jak Mitch McConnell i inni. Myślę, że jeśli spojrzeć obiektywnie na republikańskie spiski, to widać, że wiele z nich po prostu nie jest zbyt skutecznych. Niewiele z nich naprawdę coś daje. Widać mnóstwo porażek”.

Ponadto wyjaśnia, że nie istnieje mechanizm, który pozwalałby republikańskim ustawodawcom uniemożliwić zaprzysiężenie demokratycznych członków. Gdy Izba Reprezentantów zbierze się ponownie w styczniu, Mike Johnson (R-LA) nie będzie już przewodniczącym większości, niezależnie od tego, która partia wyjdzie zwycięsko. Po zaprzysiężeniu członków musiałby zostać na nowo potwierdzony na tym stanowisku. A choć można zgłaszać sprzeciwy wobec zasiadania poszczególnych Demokratów, „nie ma żadnej zasady ani prawa, które mówiłoby, że sprzeciwy muszą zostać uwzględnione podczas procesu zaprzysiężenia… Sprzeciw można zarejestrować i i tak mogą złożyć przysięgę, a potem większość zajmie się tymi sprzeciwami. A większością, jeśli Demokraci wygrają, będą Demokraci”.

Bouie stwierdza jednak, że Amerykanie powinni pozostać „czujni”, uczestnicząc w wyborach w ogromnej liczbie i „być gotowi zgłosić sprzeciw swoją fizyczną obecnością, jeśli w styczniu naprawdę coś się wydarzy”. Jednocześnie podkreśla, że przeprowadzenie przez Republikanów takiego „przekrętu” jest mało prawdopodobne. Jak kończy: „Nie wykluczam tego całkowicie, ale trzeba zrozumieć, że zrobienie wszystkich tych rzeczy razem wymaga rodzaju złożonego planu z wieloma ruchomymi elementami i bardzo wysokim poziomem kompetencji. I chcę, żeby każdy zadał sobie pytanie: czy widzieli u tej administracji zdolność do czegoś takiego?”