AktualnościMakroWysiłki Trumpa na rzecz ograniczenia głosowania korespondencyjnego napotykają opór w miarę wysyłania kart do głosowania, ale krytycy ostrzegają, że zagrożenie dla demokracji trwa

Wysiłki Trumpa na rzecz ograniczenia głosowania korespondencyjnego napotykają opór w miarę wysyłania kart do głosowania, ale krytycy ostrzegają, że zagrożenie dla demokracji trwa

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Marcowy dekret wykonawczy Trumpa nakazujący Poczcie amerykańskiej niedostarczanie kart w stanach odmawiających dostępu federalnego do spisów wyborców pozostaje zablokowany w postępowaniach sądowych.
  • Wisconsin i Karolina Północna zaczęły w zeszłym tygodniu wysyłać karty do głosowania, a dziewięć kolejnych stanów ma to zrobić w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
  • Decyzja Sądu Najwyższego w sprawie wniosku administracji o pozwolenie na wejście dekretu w życie stała się kluczową zmienną przesądzającą o zasadach listopadowych wyborów.
  • Przewodniczący Komisji Wyborczej Wisconsin Don Millis, republikanin, stwierdził, że urzędnicy nie są w stanie praktycznie wykonać dekretu, i przewidział, że bardziej zaszkodzi on frekwencji republikanów niż demokratów.
  • Urzędnicy wyborczy w Arizonie i stanie Waszyngton zgłaszają napływ zaniepokojonych wyborców i przyznają, że nie mogą jeszcze potwierdzić, jakie zasady będą rządzić tegorocznymi wyborami.
Wysiłki Trumpa na rzecz ograniczenia głosowania korespondencyjnego napotykają opór w miarę wysyłania kart do głosowania, ale krytycy ostrzegają, że zagrożenie dla demokracji trwa

Kampania prezydenta Donalda Trumpa przeciwko głosowaniu korespondencyjnemu napotyka poważne przeszkody, ale krytycy ostrzegają, że ryzyko dla amerykańskiej demokracji jest dalekie od rozwiązania.

The Washington Post doniosło w niedzielę, że Trumpowi „kończą się opcje" zmiany zasad głosowania korespondencyjnego bez „poważnych wstrząsów", ponieważ stany już zaczęły wysyłać karty do wyborców.

W marcu Trump podpisał dekret wykonawczy nakazujący Poczcie amerykańskiej (United States Postal Service) niedostarczanie kart do głosowania w stanach, które nie udostępniły rządowi federalnemu swoich spisów wyborców. Dekret ten jest jednak obecnie zablokowany w sądach, a Wisconsin i Karolina Północna zaczęły w zeszłym tygodniu wysyłać karty do wyborców — donosi Post. Ten spór to najnowszy punkt zapalny w szerszym konflikcie wokół administracji wyborów, przeciwstawiającym władzę federalną stanom, które w amerykańskim systemie konstytucyjnym zachowują główną odpowiedzialność za przeprowadzanie własnych wyborów.

Don Millis, republikanin pełniący funkcję przewodniczącego Komisji Wyborczej Wisconsin, powiedział Postowi, że „nie ma praktycznego sposobu, aby urzędnicy w Wisconsin wykonali" rozkazy Trumpa. Dodał, że działania prezydenta wymierzone w głosowanie korespondencyjne prawdopodobnie bardziej „zaszkodzą frekwencji republikanów niż demokratów". Głosowanie korespondencyjne rozszerzyło się gwałtownie w całym kraju po 2020 roku, a w kilku stanach, w tym w stanie Waszyngton, jest domyślną metodą głosowania dla większości lub wszystkich wyborców, co oznacza, że późne zmiany w dostarczaniu kart pocztowych sięgnęłyby głęboko w rutynowe operacje wyborcze, a nie tylko w wąski margines elektoratu.

Administracja Trumpa naciska na Sąd Najwyższy USA, by interweniował i pozwolił dekretowi wykonawczemu wejść w życie. Ale jak zauważył raport Politico opublikowany w piątek, dziewięć kolejnych stanów ma w ciągu najbliższych dwóch tygodni wysłać karty do wyborców, co oznacza, że ostatnia chwila decyzja sądu stanowiłaby bezprecedensowe zakłócenie procesu demokratycznego. Decyzja sędziów, czy zajmą się wnioskiem administracji i jak szybko, stała się kluczową zmienną przesądzającą o zasadach obowiązujących w listopadowych wyborach.

„Byłoby tak skandaliczne, gdyby pozwolić temu wejść w życie" — powiedział Politico Ben Hovland, starszy współpracownik Center for American Progress ds. demokracji. „Trudno to sobie nawet wyobrazić... Byłby to moment złamania szyby dla naszej demokracji."

Hovland ostrzegł jednak, że działania prezydenta związane z wyborami nadal mogą wyrządzić realne szkody, dążąc do „zniechęcenia ludzi do udziału lub wyjścia do głosowania" i do „stworzenia pretekstu do składania złowrogich twierdzeń o wynikach wyborów".

Obawy Hovlanda potwierdził niedzielny raport The New York Times, który wykazał, że wyborcy w całym kraju wyrażają zamieszanie co do procesu głosowania i niepokój, czy ich karty zostaną policzone w tym roku.

Gabriella Cázares-Kelly, rejestrator hrabstwa Pima w Arizonie, powiedziała Timesowi, że jej biuro otrzymuje potok telefonów od zaniepokojonych wyborców, a że nieustanne dążenie prezydenta do ograniczenia głosowania korespondencyjnego pozbawiło ją możliwości udzielenia uspokajających odpowiedzi.

„Szkoda, że nie mogę powiedzieć moim wyborcom, żeby się nie martwili" — powiedziała Cázares-Kelly — „i nie mogę."

Rich Cooper, kierownik wyborów w hrabstwie Clark w stanie Waszyngton, podobnie powiedział Timesowi, że nie był w stanie rozwiać obaw wyborców co do zasad, które będą rządzić tegorocznymi wyborami.

„Najbardziej chcą wiedzieć, czy coś się zmieni" — powiedział Cooper o zaniepokojonych wyborcach. „Musimy im powiedzieć, że po prostu jeszcze nie wiemy."