AktualnościMakroBiograf Trumpa Michael Wolff: zmiana nazwy Kennedy Center pokazuje, że prezydent »dosłownie nie potrafi się powstrzymać«

Biograf Trumpa Michael Wolff: zmiana nazwy Kennedy Center pokazuje, że prezydent »dosłownie nie potrafi się powstrzymać«

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Rada Kennedy Center zagłosowała w piątek za dodaniem dopisku „Restored and Renovated by President Donald J. Trump” do nazwy instytucji oraz za zmianą nazwy miejsca, na którym stoi budynek, na „The President Donald J. Trump Plaza”.
  • Sędzia wcześniej zablokował próbę rady zmiany nazwy obiektu na „The Donald J. Trump and The John F. Kennedy Memorial Center for the Performing Arts”, orzekając, że zmiana nazwy pomnika wymaga zgody Kongresu, który utworzył instytucję w 1958 roku.
  • Starania Trumpa o narzucenie swojej woli Kennedy Center wywołały bojkot artystów, obejmujący wycofanie przez producentów „Hamilton” planowanej serii przedstawień oraz odwołanie zapowiedzianego występu przez Issę Rae.
  • Autor Michael Wolff argumentował w swoim podcaście w Daily Beast, że Trump nie potrafi wyjść z fiksacji, gdy tylko się one pojawią, a jego otoczenie musi znajdować sposoby na zaspokojenie jego żądań, takie jak umieszczenie jego nazwiska na budynku.
  • Wolff zauważył, że Trump od dawna porównuje się do Johna F. Kennedy’ego, dążąc do uroku i uwielbienia związanych ze zmarłym prezydentem, oraz że w swojej drugiej kadencji nakazał opublikowanie pozostałych akt dotyczących zamachu z 1963 roku.
Biograf Trumpa Michael Wolff: zmiana nazwy Kennedy Center pokazuje, że prezydent »dosłownie nie potrafi się powstrzymać«

Prezydent Donald Trump wrócił do jednej ze swoich najwcześniejszych „obsesji” z drugiej kadencji, a według jego dawnego biografa cały wzorzec sprowadza się do całkowitej niezdolności do pozbycia się obsesji, gdy tylko zakorzeni się ona w jego umyśle.

W piątek rada Kennedy Center — którą Trump wcześniej obsadził lojalistami, usuwając w pierwszych tygodniach swojej drugiej kadencji znaczną część tradycyjnego składu, a następnie mianując samego siebie przewodniczącym — ponownie zagłosowała za zmianą nazwy instytucji, tym razem dodając do niej dopisek „Restored and Renovated by President Donald J. Trump”. Rada zatwierdziła również wniosek o nadaniu miejscu, na którym stoi budynek, nazwy „The President Donald J. Trump Plaza”.

Głosowania nastąpiły po sądowej reprymendzie: sędzia odrzucił wcześniejszą próbę rady zmiany nazwy obiektu na „The Donald J. Trump and The John F. Kennedy Memorial Center for the Performing Arts”, powołując się na brak zgody Kongresu — organu, który utworzył instytucję w 1958 roku jako National Cultural Center i ponownie ją poświęcił jako żywy pomnik Kennedy’ego po jego zamachu w 1963 roku. Wyrok pozostawił kwestię wszelkiej formalnej zmiany nazwy samego pomnika w rękach Kongresu. Szersze starania Trumpa o narzucenie swojej woli temu centrum zaowocowały masowym bojkotem artystów, obejmującym m.in. wycofanie się producentów „Hamilton” z planowanej serii przedstawień oraz odwołanie zapowiedzianego występu przez Issę Rae.

Najnowsze wydarzenie omówiono w najnowszym odcinku podcastu Michaela Wolffa w Daily Beast. Wolff, wieloletni reporter i autor, który obszernie relacjonował karierę polityczną Trumpa — w tym w serii książek o jego chaotycznej pierwszej kadencji, począwszy od wydanej w 2018 roku „Fire and Fury”, jednego z pierwszych opisów wnętrza Zachodniego Skrzydła Białego Domu — argumentował, że kampania na rzecz zmiany nazwy pokazuje, jak bardzo Trump nie potrafi uwolnić się od czegoś, na czym raz się utrwali.

Współprowadząca Joanna Coles przypomniała tę wymianę zdań w programie: „Mówiłam, no wiesz, że on ma obsesję na punkcie Kennedy Center, bo chce uznania środowiska artystycznego — czegoś, czego unikał. A ty natychmiast się wtrąciłeś i po prostu powiedziałeś: ›Nie, nie, on jest zafiksowany na punkcie Kennedy Center‹”.

„Dosłownie chodzi o to, że pewne rzeczy po prostu wchodzą mu do głowy”, odpowiedział Wolff. „Nie potrafi się ich pozbyć z głowy i musi doprowadzić do ich realizacji... Jawnie próbował temu zaprzeczyć i umieścić swoje nazwisko na Kennedy Center. Sąd się pojawił i powiedział: ›Nie, nie możesz tego zrobić‹. Nie ma więc sposobu, by to osiągnął. Ale on nie może przestać. Dosłownie nie potrafi się powstrzymać. Teraz propozycja jest taka, że wielkimi literami napiszą ›The Kennedy Center refurbished, rehabilitated‹, i kto wie co jeszcze. Bardzo wielkimi literami to będzie”.

Kontynuował: „To przykład dwóch rzeczy: po pierwsze — musi dostać to, czego chce. Jeśli nie dostanie tego, czego chce, nie może odejść od tematu. Nie może iść naprzód. Tkwi w miejscu. A po drugie — wszyscy ludzie wokół niego muszą wymyślić jakiś sposób, aby dostał to, czego chce, w formie, która go zadowoli. Widzę więc dni i dni, jak ludzie siedzą i rozmawiają: ›Jak mamy umieścić jego nazwisko na budynku?‹”.

Wolff zauważył również, że Trump od dawna ma szczególną fiksację na punkcie porównywania się z byłym prezydentem Johnem F. Kennedym — i to nie tylko z powodu oczywistych porównań związanych z zamachami, ale również z pragnienia połączenia się z tym samym „urokiem” i „uwielbieniem”, których doświadczał Kennedy. Trump nawiązał do tej samej spuścizny pełniąc urząd, nakazując w trakcie swojej drugiej kadencji publikację pozostałych rządowych akt dotyczących zamachu na Kennedy’ego z 1963 roku.