Poparcie Trumpa słabnie w specjalnych prawyborach w Karolinie Południowej, by zastąpić senatora Lindseya Grahama
Najważniejsze informacje
- •Darline Graham Nordone, siostra zmarłego senatora Lindseya Grahama, weszła do specjalnych republikańskich prawyborów, by zająć jego wakujące miejsce w Senacie, i szybko otrzymała poparcie prezydenta Trumpa.
- •Sondaże i dane z grup fokusowych The Bulwark wskazują, że poparcie Trumpa nie wzbudziło znaczącego entuzjazmu wśród jego własnej bazy wyborców z 2024 roku.
- •Zapytani zwolennicy Trumpa wyrażali obawy dotyczące braku doświadczenia Graham Nordone oraz skróconego harmonogramu specjalnych wyborów zaplanowanych na 25 sierpnia.
- •Zasady Partii Republikańskiej Karoliny Południowej wymagają, by kandydat przekroczył 50 procent w prawyborach, aby uniknąć dogrywki, co oznacza, że rozdrobniona stawka może wymusić drugą turę.
- •Niektórzy wyborcy Trumpa sugerowali, że prezydent poparł Graham Nordone, ponieważ uważa, że będzie mógł wpływać na jej decyzje po objęciu urzędu.

Poparcie prezydenta Donalda Trumpa w specjalnych republikańskich prawyborach w Karolinie Południowej wydaje się nie trafiać do przekonania — nawet jego własnym wyborcom — na kilka tygodni przed głosowaniem 25 sierpnia.
Uzupełniające wybory zostały wywołane przez śmierć senatora Lindseya Grahama (R-SC) w lipcu. Jego siostra, stanowa senator Darline Graham Nordone, przystąpiła do rywalizacji o jego miejsce i szybko uzyskała poparcie Trumpa. Jednak zarówno sondaże, jak i dane z grup fokusowych wskazują, że to poparcie niewiele pomogło w odpieraniu republikańskich rywali, jak podaje The Bulwark. Wyścig ten jest stosunkowo rzadkim specjalnym wyborem do Senatu — formatem, który skraca zwykle wielomiesięczną kampanię prawyborczą do zaledwie kilku tygodni, pozostawiając kandydatom niewiele czasu na zbudowanie rozpoznawalności, a wyborcom niewiele czasu na ocenę stawki.
Założycielka Bulwark Sarah Longwell, która regularnie prowadzi badania wśród zwolenników Trumpa, ustaliła, że baza prezydenta z 2024 roku wykazuje niewielki entuzjazm wobec jego najnowszego wyboru.
„Ma tytuł magistra i pomagała osobom niewidomym, jest też bardzo sympatyczną kobietą i działaczką. Ale nie mam wrażenia, że ma doświadczenie” — powiedziała jedna z wyborczyń Trumpa z 2024 roku.
Inny zwolennik Trumpa, mężczyzna, wyraził obawy dotyczące krótkiego terminu. „Martwi mnie to, jak szybko to wszystko musi się odbyć. [Jest] pośpiech, by podjąć emocjonalną decyzję dla wielu osób, a tą emocjonalną decyzją ma być głosowanie na siostrę Lindseya Grahama, właśnie z tego emocjonalnego impulsu. Ja tego nie zrobię. Przeszukuję kandydatów i będę to robił dalej, aby podjąć świadomą decyzję” — powiedział.
„Myślę, że prawdopodobnie wygra” — ubolewała kolejna wyborczyni Trumpa. „… Po prostu martwi mnie brak doświadczenia. Poza tym niewiele o niej wiem. Mam poczucie, że to wszystko jest robione w pośpiechu. Nie mamy czasu, żeby się temu przyjrzeć tak dokładnie, jak pewnie powinniśmy. Ale tak, nie podoba mi się brak doświadczenia”.
Longwell zauważyła, że Darline Graham próbowała w swoim pierwszym spotie wyborczym odhaczyć najważniejsze konserwatywne hasła, ale Longwell nie dostrzegła w tym przekonującej treści.
„Porusza te główne kwestie, wiecie, »żadnych mężczyzn w kobiecych sportach«, bo Bóg wie, że to największy problem, przed którym stoją dziś Amerykanie. Tak. I jeszcze »dopilnuję, by głosować mogli tylko obywatele USA«, co zresztą już jest prawem. No super” — powiedziała Longwell.
„To otwarte pytanie, czy to wystarczy, by uzyskała ponad 50 procent w prawyborach … 25 sierpnia” — powiedziała Meg Kinnard, reporterka AP ds. polityki krajowej i gościnnie prowadząca program The Bulwark. Zgodnie z zasadami Partii Republikańskiej Karoliny Południowej kandydat musi przekroczyć 50 procent, by uniknąć dogrywki, co oznacza, że rozdrobniona stawka może wymusić drugą turę nawet wtedy, gdy Graham Nordone zajmie pierwsze miejsce.
Dla wyborców Trumpa ankietowanych przez The Bulwark ani konserwatywny przekaz kandydatki, ani błogosławieństwo prezydenta nie wydawały się wystarczające.
„Kolejną moją obawą jest to, że w przypadku Trumpa to trochę wygląda tak, jakby chciał, żeby zajęła jego miejsce, bo mam wręcz wrażenie, że on myśli, iż może ją po prostu ukształtować tak, by robiła wszystko, czego zapragnie” — skarżyła się kolejna wyborczyni Trumpa. „I wiem, że to nie jest miłe do powiedzenia, ale … trochę czuję od niego taką energię. A kiedy odbywał się pogrzeb w Waszyngtonie, D.C., niektóre rzeczy, które [Trump] powiedział, odniosłam wrażenie, że wynikały z tego, iż on tak naprawdę jej nie zna. … To było trochę jak: »no dobrze, wstawmy ją tam, a wiecie, zrobi to, czego chcę«”.