Departament Sprawiedliwości Trumpa upiera się przy argumencie opartym na ustawie o prawach obywatelskich mimo 22 kolejnych porażek w sądach federalnych
Najważniejsze informacje
- •DOJ przegrał 22 kolejne sprawy, próbując wykorzystać Tytuł III Ustawy o Prawach Obywatelskich z 1960 roku do zmuszenia stanów do przekazania danych z rejestrów wyborców.
- •Tytuł III został pierwotnie uchwalony, aby zapobiec niszczeniu przez stany dokumentów wyborczych — cel, do którego sądy konsekwentnie się odwołują, orzekając przeciwko DOJ.
- •Departament Sprawiedliwości dąży do uzyskania dostępu do poufnych informacji wyborców, w tym numerów prawa jazdy, numerów ubezpieczenia społecznego oraz pełnych dat urodzenia.
- •Podczas niedawnej rozprawy w stanie Waszyngton prawnik DOJ przyznał, że istotne fakty w sprawie odpowiadają faktom we wszystkich wcześniejszych sprawach, które departament przegrał.
- •Sądy odrzuciły argument DOJ, orzekając, że sformułowanie ustawowe „weszły w posiadanie" odnosi się do dokumentów otrzymanych przez urzędników wyborczych, a nie do dokumentów, które sami stworzyli i prowadzili.

Departament Sprawiedliwości prezydenta Donalda Trumpa nadal przedstawia sądom federalnym interpretację ustawy z ery Jima Crowa, którą sędziowie w całym kraju wielokrotnie odrzucali — wynika z analizy politycznej opublikowanej przez Democracy Docket.
DOJ przegrał 22 kolejne sprawy dotyczące jego wykładni Tytułu III Ustawy o Prawach Obywatelskich z 1960 roku — prawa podpisanego przez prezydenta Dwighta D. Eisenhowera jako część szerszej legislacji z ery praw obywatelskich, mającej na celu ochronę prawa do głosowania Afroamerykanów. Jednak departament nadal twierdzi, że sędziowie federalni w całym kraju źle zrozumieli ten przepis, jak donosi Democracy Docket w wydaniu sobotnim. Ustawa została pierwotnie stworzona, aby zapobiec niszczeniu przez stany dokumentów wyborczych — cel, do którego sądy konsekwentnie się odwołują, podczas gdy DOJ próbuje wykorzystać ten przepis do wymuszenia na stanach przekazania danych z rejestrów wyborców.
Spór uwypukla długotrwałe napięcie między federalnym nadzorem a konstytucyjną rolą stanów w administrowaniu własnymi wyborami. Departament Sprawiedliwości twierdzi, że ustawa powinna zmuszać stany do udostępniania bieżących danych wyborców, w tym numerów prawa jazdy, numerów ubezpieczenia społecznego oraz pełnych dat urodzenia — poufnych informacji, które stanowić urzędnicy wyborczy rutynowo prowadzą jako część systemów rejestracji wyborców.
Podczas niedawnej rozprawy w stanie Waszyngton sędzia okręgowa Kymberly Evanson — która nie wydała jeszcze orzeczenia w tej sprawie — odnotowała długą serię porażek DOJ i zapytała, co odróżnia sprawę rozpatrywaną przez nią od wcześniejszych wyroków.
„Według moich obliczeń to już 20. sąd, który rozpatruje dokładnie tę samą kwestię" — powiedziała Evanson. „Czy istnieje jakikolwiek istotny powód, aby odróżnić tę sprawę od wielu innych sądów okręgowych oraz Sądu Apelacyjnego Szóstego Okręgu w całym kraju, które oddaliły skargi rządu lub odrzuciły jego wniosek o przymusowe egzekwowanie?"
„Nie, Wysoki Sądzie" — odpowiedział prawnik DOJ Raymond Yang. „Istotne fakty są podobne do wszystkich pozostałych spraw."
Yang niemniej jednak utrzymywał, że sędziowie w całym kraju „błędnie zinterpretowali tekst, kontekst, strukturę, historię i pierwotne rozumienie Tytułu III."
Według reportera wyborczego Yuniora Rivasa, DOJ nieustannie wraca do tego argumentu, aby przeciwstawić się temu, co Rivas określił jako „niezwykły konsensus sądowy." Sądy odrzucały stanowisko DOJ „czas po czasie" — zaznaczył Rivas. W szczególności sędziowie odrzucili rozumowanie DOJ, według którego stany muszą przekazać dane wyborców, ponieważ „weszły w posiadanie" dokumentów wyborczych. Sędziowie wskazali, że sformułowanie to odnosi się do dokumentów, które urzędnicy wyborczy otrzymali — a nie do dokumentów, które sami stworzyli i prowadzili.