AktualnościMakroManeuver z atrapą Air Force One ujawnia rosnący lęk Trumpa przed zamachem, twierdzi analityk

Maneuver z atrapą Air Force One ujawnia rosnący lęk Trumpa przed zamachem, twierdzi analityk

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Secret Service potajemnie przeniosła prezydenta Trumpa z jednego samolotu na osobny wojskowy odrzutowiec z powodu obaw o możliwy atak Iranu, a następnie po lądowaniu w Wielkiej Brytanii wrócił on na atrapę Air Force One.
  • Operacja z atrapą złamała wieloletnią tradycję sięgającą administracji Nixona, zgodnie z którą press pool utrzymuje niezależny zapis miejsca pobytu prezydenta.
  • Administracja ścigała reporterów, którzy opublikowali początkową, przeciekową wersję wydarzeń, mimo że urzędnicy wiedzieli, iż była ona nieprawdziwa.
  • Analityk James Ball opisał operację jako ryzykowny manewr napędzany lękiem Trumpa przed zamachem, łącząc go z prowadzoną przez prezydenta wojną z Iranem i niedostatkami bezpieczeństwa jego nowego Air Force One.
  • Trump był obiektem wielu prób zamachu, w tym jednej podczas wiecu w pobliżu Butler w Pensylwanii w lipcu 2024 roku, a także innych w jego klubie golfowym na Florydzie oraz podczas kolacji White House Correspondents’ Dinner.
Maneuver z atrapą Air Force One ujawnia rosnący lęk Trumpa przed zamachem, twierdzi analityk

Najnowsze ujawnienia dotyczące manewru z atrapą Air Force One z udziałem prezydenta Donalda Trumpa rzuciły światło na to, co obserwatorzy opisują jako „coraz bardziej paranoiczny” stan umysłu, a jeden analityk wskazuje na jeden, dominujący lęk kierujący zachowaniem prezydenta.

Jak podał The Washington Post, incydent z ubiegłego miesiąca związany z odlotem Trumpa z Turcji był znacznie bardziej złożony, niż początkowo przedstawiono. Prezydent miał przejść do starszego modelu Air Force One z obawy przed możliwym atakiem Iranu. W rzeczywistości Secret Service potajemnie sprowadziła Trumpa z tego samolotu na osobny wojskowy odrzutowiec. Po lądowaniu w Wielkiej Brytanii został on potajemnie przeniesiony z powrotem na samolot „przynętę”.

Operacja z atrapą odbiegła od wieloletniej praktyki, w ramach której rotacyjna grupa dziennikarzy, znana jako press pool, podróżuje z prezydentem, aby prowadzić niezależny zapis jego przemieszczania się — system sformalizowany za administracji Nixona i wzmocniony po próbie zamachu na Ronalda Reagana w 1981 roku, która podkreśliła potrzebę, by opinia publiczna i konstytucyjny łańcuch dowodzenia zawsze wiedziały, gdzie znajduje się prezydent.

Zdarzenie wywołało istotne pytania, w tym dlaczego administracja tak agresywnie ścigała reporterów, którzy opublikowali przeciekową, początkową wersję wydarzeń, jeśli urzędnicy już wiedzieli, że była ona nieprawdziwa. Pojawiły się również pytania o to, dlaczego reporterom pozwolono pozostać na pokładzie atrapy Air Force One, jeśli rzeczywiście uważano, że samolot jest zagrożony.

W nowym felietonie dla The i Paper reporter James Ball opisał tę operację jako „oszałamiająco ryzykowny manewr”, który — niezależnie od tego, czy wymyślił go sam prezydent, czy jego ochrona — wynikał z narastającego lęku przed zamachem.

„Trump ma powody, by obawiać się zamachu, oczywiście” — napisał Ball. „W lipcu 2024 roku ledwo uniknął próby zamachu podczas wystąpienia na wiecu w pobliżu Butler w Pensylwanii, podczas którego kula najwyraźniej otarła się o jego ucho. Od tego czasu podejmowano kilka innych prób zaatakowania Trumpa, w tym w jego klubie golfowym na Florydzie we wrześniu 2024 roku oraz podczas kolacji White House Correspondents’ Dinner w kwietniu tego roku, choć żadna z nich nie zbliżyła się do prezydenta”.

Ball argumentował również, że cała sytuacja była „ucieleśnieniem drugiej kadencji Trumpa”, a każdy problem wynikał z jego własnej chciwości lub lekkomyślności.

„Był narażony z powodu wojny z Iranem, którą sam rozpoczął i którą wielokrotnie twierdził, że już wygrał — idąc nawet tak daleko, by twierdzić, że uzgodnił porozumienie pokojowe” — kontynuował Ball. „Jego nowy Air Force One, który po opuszczeniu Białego Domu będzie własnością jego biblioteki prezydenckiej do jego osobistego użytku, nie był wystarczająco bezpieczny, by z niego korzystać”.

Zakończył: „I tak, aby znaleźć wyjście z tej całkowicie stworzonej przez Trumpa sytuacji, ktoś wymyślił drastyczny plan, który doprowadził do tego, że prezydent ukrywał się wraz z obsługą cateringową, zamieniając dziennikarzy w żywe tarcze i łamiąc wieloletni precedens niekłamania o miejscu pobytu prezydenta. Lęk Trumpa przed zamachem może mieć solidne podstawy — ale prowadzi go w naprawdę bardzo dziwne miejsca”.