SNP krytykowana za „zdumiewające” plany ustawowych limitów cen żywności w Szkocji
Najważniejsze informacje
- •Projekt ustawy SNP przewiduje ustawowe limity cen dla nawet 50 podstawowych produktów spożywczych, w tym chleba, mleka i jaj.
- •Duże supermarkety musiałyby ustalać cenę co najmniej jednego produktu w każdej objętej limitem kategorii na poziomie nie wyższym niż rządowy i zastępować wyprzedane towary innym produktem w cenie limitowanej.
- •Projekt ustawy przyznaje, że retailersi mogą po prostu zrezygnować z prowadzenia produktów objętych limitami cen, a za poważne naruszenia grożą nieograniczone kary, a za mniejsze – do 10 000 funtów.
- •Szkockie Konsorcjum Detaliczne określiło propozycję jako złożoną, kosztowną i uciążliwą, argumentując, że konkurencyjny rynek spożywczy czyni ustawowe limity zbędnymi.
- •Własni prawnicy szkockiego rządu mieli rzekomo ostrzec, że proponowany system limitów cen może być niezgodny z prawem.

Szkocki rząd spotkał się z krytyką za określane przez krytyków jako „zdumiewające” plany narzucenia limitów cen głównym sieciom detalicznym działającym w Szkocji, w tym Tesco, Sainsbury's i Aldi.
Szkocka Partia Narodowa (SNP) opublikowała projekt ustawy w sprawie tej polityki, który czołowi detaliści uznali za „niepotrzebne przedsięwzięcie”.
Na pierwotne ogłoszenie tych planów przez lidera SNP Johna Swinneya szybko następowały doniesienia, że ówczesna kanclerz Rachel Reeves rozważała dobrowolne limity cen dla sprzedawców spożywczych w Anglii. Reeves szybko wycofała się z tej polityki – szef Marks & Spencer Stuart Machin nazwał ją „całkowicie absurdalną” – jednak szkocki rząd zdaje się gotowy iść naprzód z własnym systemem. Ta sytuacja odzwierciedla szerszą europejską debatę: Francja zawarła w 2023 roku dobrowolne porozumienie z głównymi detalistami w sprawie obniżenia cen szeregu podstawowych produktów spożywczych, natomiast formalne ustawowe limity cen artykułów spożywczych pozostają rzadkością wśród gospodarek zachodnich – kontrola cen jest zazwyczaj stosowana w regulowanych sektorach użyteczności publicznej, takich jak energia i woda.
Projekt ustawy przewiduje wprowadzenie „ustawowych limitów cen” dla nawet 50 podstawowych produktów spożywczych, w tym chleba, mleka i jaj. „Chociaż inflacja cen żywności spadła z ostatnich szczytów, wiele gospodarstw domowych wciąż zmaga się z zakupem podstawowych produktów spożywczych i możliwe jest, że w przyszłości możemy ponownie zmierzyć się z wysoką inflacją” – stwierdza projekt legislacji.
Zgodnie z proponowanymi przepisami duże supermarkety musiałyby ustalać cenę co najmniej jednego produktu w każdej objętej limitem kategorii na poziomie nie wyższym niż rządowy. Jeśli ten produkt się wyprzeda, sprzedawcy musieliby zastąpić go innym produktem z tej samej kategorii w cenie limitowanej – niezależnie od jego pierwotnej ceny.
Detaliści nie byliby jednak zobowiązani do oferowania produktów z limitami cen w kategoriach, których zwykle nie prowadzą, co oznacza, że supermarkety mogłyby mieć bodziec do całkowitego zaprzestania sprzedaży podstawowych produktów, by uniknąć strat. „Dostrzega się, że proponowane podejście może po prostu oznaczać, że dotknięci retailersi zdecydują się nie prowadzić określonego produktu objętego limitem ceny” – przyznaje projekt ustawy.
Limity cen „wymuszą niedobory”
Szkockie Konsorcjum Detaliczne (Scottish Retail Consortium, SRC), reprezentujące czołowych sprzedawców spożywczych, stwierdziło, że przykładowa legislacja „pokazuje, jak diabelnie złożone, kosztowne i uciążliwe okaże się to niepotrzebne przedsięwzięcie, jeśli zostanie wdrożone”.
Organizacja branżowa skrytykowała SNP za niesprecyzowanie, które produkty miałyby zostać objęte limitami, po jakich cenach ani jak rząd wspierałby producentów w oferowaniu tańszych importów. „Co ironiczne, jeden z elementów dokumentu potwierdza, że mamy dobrze konkurencyjny rynek spożywczy – czego ministrowie, jak się wydaje, nie dostrzegają, co z natury rzeczy czyni ustawowe limity cen zbędnymi” – dodało SRC.
Clive Black, analityk Shore Capital, powiedział City AM: „Jeśli szkocki rząd chce przekazać branży spożywczej i szerszym przemysłom przesłanie »nie inwestujcie w Szkocji«, to wprowadzanie minimalnych cen żywności jest jednym ze sposobów”.
Projekt ustawy przewiduje, że sprzedawcy mogliby ponieść nieograniczone kary za najcięższe naruszenia związane z nowymi przepisami albo kary do 10 000 funtów za mniej poważne wykroczenia.
Własni prawnicy szkockiego rządu ostrzegli Swinneya, że system limitów cen może być niezgodny z prawem, jak doniósł Scottish Sun. Proces konsultacji będzie kolejnym kamieniem milowym dla detalistów, producentów i kupujących, pozwalając ocenić, które produkty mogłyby zostać objęte limitami i na jakiej podstawie prawnej system miałby funkcjonować.
Dr Chris Snowdon, szef ekonomii stylu życia w Institute of Economic Affairs, powiedział: „John Swinney to współczesny król Kanut beznadziejnie próbujący zatrzymać przypływ inflacji. Tak pewnie, jak po nocy następuje dzień, limity cen prowadzą do niedoborów na półkach i sprzedaży gorszych produktów.
„W pewnym momencie w najbliższej przyszłości limity cen SNP wymuszą na supermarketach sprzedaż produktów ze stratą, czego one nie zrobią, a kupujący wkrótce przekonają się, że nie będą mogli ich w ogóle kupić.”