Next Wave: Następny model biznesowy mediów będzie osobliwy
Najważniejsze informacje
- •Odpowiedzi wyszukiwarki generowane przez AI i streszczenia ograniczają ruch do witryn wydawców, wywierając presję na redakcje oparte na skali i reklamie; napięcie to odzwierciedla zamknięcie BuzzFeed News w 2023 roku oraz ogłoszenie upadłości przez Vice Media w tym samym roku.
- •Wydawcy reagują na AI nierówno: Associated Press, Axel Springer i Financial Times podpisały umowy licencyjne z OpenAI, News Corp zawarł porozumienie według doniesień warte nawet 250 milionów dolarów w ciągu pięciu lat, a The New York Times pozwał OpenAI i Microsoft w grudniu 2023 roku.
- •Puck News, mający około 40 000 płatnych subskrybentów przy około 240 000 subskrybentów ogółem i wyceniony na 70 milionów dolarów po rundzie Series B o wartości 10 milionów dolarów, daje dziennikarzom udziały i premie zależne od liczby subskrybentów pozyskanych przez ich pracę.
- •Defector Media, spółdzielnia pracownicza założona w 2020 roku przez byłych dziennikarzy Deadspin, miała około 42 500 aktywnych subskrybentów i około 3,8 miliona dolarów przychodów z subskrypcji w czwartym roku działalności oraz około 800 000 dolarów z podcastów, gadżetów i innych źródeł.
- •Hunterbrook, który prowadzi newsroom obok powiązanego funduszu inwestycyjnego, pozyskał 100 milionów dolarów kapitału zalążkowego i uzyskał 23-procentowy zwrot w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku, co przypomina model aktywistycznych short-sellerów, takich jak Hindenburg Research.

Po raz pierwszy opublikowano 16 sierpnia 2026 roku przez TechCabal (techcabal.com)
Dziś w branży medialnej dzieje się coś osobliwego. Internet przez 20 lat uczył wydawców pogoni za skalą, a gdy wielu z nich zaczęło robić to całkiem dobrze, sam Internet uznał, że skala nie jest już nagrodą. Google chce odpowiadać na pytanie zamiast kierować do artykułu; AI chce streszczać materiał zamiast odsyłać na stronę główną; a platformy społecznościowe chcą twojego nagłówka, twojego wideo i twojego dziennikarza, ale najlepiej bez rachunku za newsroom, który to wszystko wyprodukował.
Brzmi to jak katastrofa dla mediów i częściowo nią jest. Ale można na to spojrzeć inaczej. Internet być może wreszcie zmusza wydawców do odpowiedzi na pytanie, którego mogli unikać przez lata: za co dokładnie ludzie wam płacą? To pytanie staje się ciekawsze, gdy przyjrzeć się temu, co robią z tym niektóre firmy medialne.
Puck News daje dziennikarzom udziały i wiąże ich wynagrodzenie z liczbą subskrybentów, których przyciągną. Defector Media obrało przeciwny kierunek, z dziennikarzami będącymi właścicielami firmy. Hunterbrook uznał, że czytelnicy niekoniecznie są tu w ogóle klientami, i wykorzystuje rynki finansowe do finansowania dziennikarstwa śledczego. To bardzo różne biznesy, ale wariacje na ten sam temat: jeśli dystrybucja staje się towarem, wartość musi przesunąć się gdzie indziej. A to, jak argumentuje autor, może być dobrą wiadomością dla dziennikarstwa.
Problem jest w środku
Media zawsze miały swoje sezony, a niedawno przypomniał mi o tym znajomy pracujący w Microsoft, który zaczął myśleć o własnej karierze właśnie w takich kategoriach. Jest programistą, ale zażartował, że niekoniecznie będzie nim zawsze, skoro teraz tworzy narzędzia, które ostatecznie mogą zastąpić część jego obecnej pracy. Odniosłem wrażenie, że rozumie sezonowość technologii — że umiejętności, które czyniły go wartościowym w jednym cyklu, mogą nie być tymi, które liczą się w następnym.
Media podążały podobnym wzorcem. Najpierw była dominacja druku, potem przyszło cyfrowe publikowanie, gdy strona internetowa mogła dotrzeć do globalnej publiczności bez fizycznych gazet. Następnie pojawiły się media społecznościowe, z Facebookiem i Twitterem (obecnie X), które stały się ogromnymi, darmowymi systemami dystrybucji, zanim wydawcy zrozumieli optymalizację pod wyszukiwarki (SEO) i odkryli, że można zarabiać, odpowiadając na niemal każde pytanie, jakie kiedykolwiek wpisano w Google. Model działał tak: napisanie artykułu, Google go znajduje, ktoś klika, reklama podąża za użytkownikiem i wszyscy zarabiają. Haczyk, jak pokazuje historia mojego znajomego, polega na tym, że każdy sezon ostatecznie tworzy technologię, która obniża wartość poprzedniego.
Głębszy problem polegał jednak na tym, że wydawcy nigdy tak naprawdę nie posiadali najważniejszej części tego układu. Teraz, jeśli Google może odpowiedzieć na wyszukiwanie bezpośrednio, jest mniej powodów, by klikać. Jeśli ChatGPT może wyjaśnić firmę, rynek lub technologię w jednym akapicie, jest mniej powodów, by otwierać wiele kart. Jeśli odpowiedź wygenerowana przez AI może zastąpić pracę dziesiątek artykułów SEO, wydawca produkujący te treści ma problem, którego nie da się rozwiązać samym pisaniem lepszych nagłówków. Napięcie to jest już widoczne w całej branży: BuzzFeed News zakończył działalność w 2023 roku, w tym samym roku Vice Media — podobno wyceniane kiedyś na 5,7 miliarda dolarów — złożyło wniosek o upadłość. Wydawcy reagowali nierówno na wersję tego nacisku związaną z AI: Associated Press, Axel Springer i Financial Times podpisały umowy licencyjne z OpenAI, News Corp zawarł porozumienie warte według doniesień nawet 250 milionów dolarów w ciągu pięciu lat, a The New York Times pozwał OpenAI i Microsoft w grudniu 2023 roku za wykorzystanie jego dziennikarstwa do trenowania systemów AI.
Najbardziej narażeni są wydawcy siedzący pośrodku — tam, gdzie biznes wymaga dość dużego newsroomu, ale dziennikarstwo nie jest na tyle wyróżniające się, by budować bezpośrednią relację z czytelnikiem. Warto to zauważyć, bo problem nie polega na tym, że ludzie przestali chcieć dziennikarstwa. Wciąż chcą, by ktoś powiedział im, co się wydarzyło, czego inni nie zauważają i co może wydarzyć się dalej. Po prostu mają więcej sposobów, by pierwszy odpowiedź uzyskać za darmo. „Kłopotliwy” element polega na tym, że może to również uczynić dziennikarstwo lepszym biznesem.
Dziwna ekonomia bycia wartym zapłaty
Puck News uważa, że ludzie nie subskrybują, ponieważ potrzebują kolejnego artykułu o czymś, co ich obchodzi, lecz dlatego, że chcą wiedzieć, co wiedzą ludzie z tych światów. Brzmi to jak drobna różnica, ale zmienia ekonomię: platforma zbudowała newsroom wokół osobowości i eksperckości, z rocznymi subskrypcjami w przedziale od około 100 do 250 dolarów. Jej dziennikarze mogą otrzymywać udziały w spółce i premie powiązane z liczbą subskrybentów, których generuje ich praca.
Reporter tradycyjnie buduje publiczność, posiada relację z subskrybentem i otrzymuje pensję oraz być może podwyżkę. Puck zasadniczo twierdzi, że jeśli to reporter jest powodem, dla którego ktoś płaci, to być może reporter powinien mieć część korzyści. Firma ma około 240 000 subskrybentów ogółem, w tym mniej więcej 40 000 płatnych, i pozyskała 10 milionów dolarów w rundzie Series B, która wyceniła ją na 70 milionów dolarów, jak podaje Axios. Verge analizował, czy Puck może zredefiniować biznes informacyjny w erze influencerów.
Puck traktuje dziennikarstwo jak biznes twórców, ale nie udaje, że dziennikarstwo jest tylko tworzeniem treści. To podejście może stać się jeszcze ważniejsze, gdy AI sprawi, że informacje ogólne będą tańsze. Jeśli chatbot potrafi powiedzieć, co się stało, dziennikarz musi zaoferować coś, czego chatbot nie potrafi łatwo wytworzyć: dostęp, osąd, źródła, wyczucie, odpowiedzialność i powód, by wierzyć, że właśnie ta osoba jest warta słuchania. Brzmi podejrzanie jak dobry dziennikarz, prawda?
A potem jest argument anty-VC
Dziennikarze Defector Media nie chcieli firmy medialnej finansowanej przez venture capital; chcieli sami posiadać firmę. Defector zostało założone w 2020 roku przez byłych dziennikarzy Deadspin po ich odejściu ze strony po sporze z jej właścicielem z sektora private equity. Stworzyli spółdzielnię pracowniczą, co oznacza, że osoby produkujące dziennikarstwo są też właścicielami biznesu.
To rzadkie w branży, w której standardowa sekwencja to założyciel, runda finansowania, wzrost, kolejna runda, inwestor strategiczny, przejęcie, a potem długie spotkanie o tym, dlaczego przychody nie rosły wystarczająco szybko.
Defector ominął większość tego procesu, a jego biznes jest celowo mniejszy. W czwartym roku działalności firma miała około 42 500 aktywnych subskrybentów, generując około 3,8 miliona dolarów przychodów z subskrypcji i około 800 000 dolarów z podcastów, gadżetów i innych źródeł przychodu.
Defector pyta więc, czy firma medialna potrzebuje milionów czytelników, jeśli dziesiątki tysięcy naprawdę się angażują. To użyteczne pytanie dla mediów w Afryce, gdzie pokusa mierzenia sukcesu wielkością publiczności jest silna, bo reklama nauczyła wydawców tak myśleć. Jednak 500 000 przypadkowych czytelników niekoniecznie jest bardziej wartościowe niż 20 000 osób, które zapłacą, przyjdą na wydarzenie, kupią raport, polecą publikację współpracownikom i otworzą każdy newsletter. Mała, lojalna publiczność może być znacznie lepszym biznesem niż ogromna, obojętna.
Żaden zewnętrzny inwestor nie czeka na wielkie wyjście, więc firma nie musi stawać się ogromna tylko dlatego, że firmy z inwestorami podobno powinny. Może być firmą medialną, a nie taką, która czeka, by stać się czymś innym.
Newsroom, który chce zarabiać na historii
Hunterbrook ma najbardziej osobliwy model z trójki, ponieważ zakłada, że ludzie mogą nie płacić wystarczająco dużo za dziennikarstwo śledcze, ale rynki finansowe mogą. Hunterbrook Media działa obok Hunterbrook Capital, powiązanego funduszu inwestycyjnego. Newsroom bada firmy i rynki, podczas gdy działalność inwestycyjna może handlować na podstawie tych badań.
Innymi słowy, zamiast pytać, czy x liczba czytelników zapłaci x kwotę miesięcznie, Hunterbrook może pytać, czy dany materiał jest wystarczająco wartościowy, by generować zyski na rynku. Firma pozyskała 100 milionów dolarów kapitału zalążkowego i odnotowała 23-procentowy zwrot w pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku. To nietypowy model, bo ujawnia jedną z najstarszych sprzeczności mediów: dziennikarstwo może tworzyć ogromną wartość, nie zatrzymując jej dla siebie.
Śledztwo może ujawnić oszustwo albo pokazać, że firma nie jest tym, za co brali ją inwestorzy. Skutki mogą sięgać milionów lub miliardów dolarów. Hunterbrook pyta, co się stanie, jeśli biznes przechwyci część finansowej wartości stworzonej przez informacje. Oczywiście pojawiają się pytania o konflikt interesów i niezależność. Nie są one jednak powodem, by odrzucać ten model.
Ma on wartość dla osób podejmujących decyzje, bo inwestor, regulator, szef firmy czy decydent publiczny mogą czasem zyskać znacznie więcej z jednego dobrze opisanego faktu niż czytelnik z ogólnych objaśnień.
Next Wave kontynuowany po tej reklamie.
Założyciele. Inwestorzy. Decydenci. Liderzy przedsiębiorstw. Moonshot 2026 gromadzi ludzi kształtujących afrykański ekosystem technologiczny w obszarach AI, handlu, klimatu, przedsiębiorstw i kultury. Wyróżnij swoją markę już dziś. Zarezerwuj swoje miejsce!
Dziennikarstwo wciąż ma co sprzedać
AI sprawi, że niektóre formy dziennikarstwa będą tańsze, a część mniej wartościowa. To bolesne dla wydawców, których biznes opiera się na wolumenie, ale jednocześnie tworzy wyraźniejszą premię dla pracy, której nie da się sprowadzić do streszczenia. Kto zna regulatora? Kto przez sześć miesięcy śledził pieniądze? Kto może zadzwonić do założyciela i faktycznie uzyskać odpowiedź? Kto rozumie, dlaczego pozornie nudna polityka rządowa może zmienić rynek wart miliardy dolarów? Kto zbudował na tyle zaufania, że czytelnicy zapłacą, zanim jeszcze poznają jutrzejszą historię?
Puck, Defector i Hunterbrook doszły do różnych odpowiedzi na ten sam problem ekonomiczny. Jedna firma daje dziennikarzom większą własność ich reputacji; druga daje pracownikom własność spółki; trzecia próbuje przechwycić finansową wartość informacji samych w sobie. Żaden z tych modeli nie wymaga porzucenia dziennikarstwa, by je uratować, ale wszystkie zakładają, że dziennikarstwo jest wystarczająco wartościowe, by zbudować wokół niego biznes — pod warunkiem, że biznes przestanie mylić zasięg z wartością.
Otrzymuj więcej wiedzy o francuskojęzycznej Afryce dzięki naszemu newsletterowi Francophone Weekly — o startupach, politykach technologicznych i instytucjach budujących infrastrukturę dla rozwoju ekosystemu.
Kenn Abuya
Kenn Abuya jest starszym reporterem w TechCabal. Kieruje działem Startups.
Dziękuję za dotarcie aż tutaj. Jeśli chcesz, możesz napisać na kenn[at]bigcabal.com i podzielić się swoimi przemyśleniami na temat tego wydania NextWave. Możesz też po prostu kliknąć odpowiedź, aby przesłać swoje uwagi i opinie.
Chętnie usłyszymy od Ciebie
Psst! Tutaj na dole!
Dziękujemy za przeczytanie dzisiejszego Next Wave. Prosimy, podziel się nim dalej. Możesz też zasubskrybować, jeśli ktoś udostępnił Ci go tutaj za darmo, aby co niedzielę otrzymywać świeże spojrzenie na postęp cyfrowych innowacji w Afryce.
Jak zawsze zachęcamy do wysłania odpowiedzi lub reakcji na ten esej e-mailem. Bardzo lubię czytać takie wiadomości.
Newsletter TC Daily ukazuje się codziennie (pon. – pt.) i zawiera skróty wszystkich ważnych historii o technologii i biznesie, które warto znać. Otrzymuj go w swojej skrzynce każdego dnia roboczego o 7:00 (WAT).
Śledź TechCabal na Twitterze, Instagramie, Facebooku i LinkedIn, aby uczestniczyć w naszych rozmowach w czasie rzeczywistym o technologii i innowacjach w Afryce.
Jeśli podobało Ci się to wydanie Next Wave, podziel się nim ze znajomymi. I śmiało odpisz z opiniami i uwagami. Chętnie je przyjmiemy.
17, Eniyansoro Beyioku Street, Ajao Road, Off Ogunlana Drive, Surulere, Lagos 101212, Nigeria