„Republika, jeśli zdołacie ją zachować”: Urzędnicy służący prezydentom obu partii ostrzegają przed zagrożeniem dla bezpieczeństwa wyborów
Najważniejsze informacje
- •Wieloletni urzędnicy, którzy służyli administracjom obu partii, wspólnie ostrzegają, że amerykańska demokracja stoi w obliczu najpoważniejszego od 1860 roku zagrożenia przed wyborami do Kongresu w 2026 roku.
- •Komentarz przypomina działania Trumpa po wyborach w 2020 roku, w tym naciski na sekretarza stanu Georgii w celu zmiany wyniku, próby wstrzymania liczenia głosów w Michigan oraz zachęcanie zwolenników do zakłócenia zatwierdzania wyników przez Kongres 6 stycznia 2021 roku.
- •W ciągu ostatnich 18 miesięcy administracja ułaskawiła lub złagodziła wyroki około 1 500 oskarżonych w związku z wydarzeniami z 6 stycznia, usunęła około 75 urzędników federalnych zajmujących się uczciwością wyborów oraz poleciła federalne pozyskanie kart wyborczych z hrabstw Fulton, Maricopa i Wayne.
- •Sądy federalne w Marylandzie, Wirginii i 1. Okręgu zablokowały rozporządzenie Trumpa przyznające mu władzę nad wyborami federalnymi, uznając, że kompetencja ta należy do Kongresu i stanów; naczelnik poczty poparł natomiast wstrzymywanie kart wyborczych przesyłanych pocztą w stanach, które nie przekażą administracji spisów wyborców.
- •Autorzy apelują o trzy działania: Kongres powinien odzyskać swoje konstytucyjne kompetencje i odrzucić niewłaściwe rozporządzenia wykonawcze, urzędnicy wyborczy na każdym szczeblu powinni odmawiać wykonywania bezprawnych żądań unieważnienia wyników, a społeczeństwo powinno aktywnie bronić prawa do wyboru rządzących.

W komentarzu opublikowanym przez Fortune 4 października 2026 roku wieloletni urzędnicy, którzy służyli prezydentom obu partii, ostrzegają, że Stany Zjednoczone stoją w obliczu najpoważniejszego od 1860 roku zagrożenia dla systemu rządów „my, naród” — w roku wyborów prezydenckich, który poprzedził secesję Południa i wojnę secesyjną. Pisząc w 250. roku historii Ameryki, twierdzą, że republika konstytucyjna tego kraju stopniowo, lecz konsekwentnie odchodzi od samorządności w stronę rządów autorytarnych, a fundament demokracji — możliwość przeprowadzania ważnych i wiarygodnych wyborów — jest zagrożony.
Krótki rys historyczny
Autorzy przypominają, że w miesiącach poprzedzających wybory prezydenckie w 2020 roku prezydent Trump wielokrotnie mówił publiczności, że jego porażka oznaczałaby sfałszowanie wyborów. Po wyborach oraz w ciągu całego stycznia 2021 roku — piszą — stało się jasne, jak daleko był gotów posunąć się, by odwrócić ich wynik, odmawiając zaakceptowania decyzji amerykańskich wyborców:
- Poprosił sekretarza stanu Georgii, republikanina Brada Raffenspergera, aby „znalazł11 780 głosów” i zmienił wynik w Georgii. Raffensperger odmówił.
- Chciał wstrzymać liczenie głosów w Michigan — na początku w tym kluczowym stanie prowadził, lecz w miarę trwania liczenia przegrał — oraz wywierał presję na urzędników, aby nie zatwierdzali wyniku w dniach po wyborach. Republikańscy urzędnicy odmówili wykonania tego żądania.
- Zachęcał swoich zwolenników do szturmu na Kapitol Stanów Zjednoczonych, aby uniemożliwić Kongresowi i wiceprezydentowi Mike’owi Pence’owi wykonanie konstytucyjnego obowiązku zatwierdzenia wyniku wyborów w 2020 roku. Zdaniem autorów tylko odwaga Pence’a, który postawił interes państwa ponad interesem partii, uchroniła Amerykę przed pierwszymi nieudanymi wyborami w niemal 250-letniej historii kraju.
Autorzy dodają, że Trump chce obecnie wypłacić tym napastnikom pieniądze z funduszu, który określają jako „wysoce wątpliwy” i który utworzono, by wypłacać środki rzekomym ofiarom domniemanego wykorzystywania systemu prawnego jako broni. Zauważają również, że Trump uznał wybory w 2016 i 2024 roku za wolne od błędów — „niewątpliwie dlatego, że je wygrał”.
Działania wskazywane w ciągu ostatnich 18 miesięcy
Zdaniem autorów działania administracji Trumpa w ciągu ostatnich 18 miesięcy skłoniły ich i inne osoby do obaw, że nie zaakceptuje ona porażki w wyborach do Kongresu w 2026 roku ani nie pozwoli na jej urzeczywistnienie. W tych wyborach — pierwszym ogólnokrajowym głosowaniu federalnym od 2024 roku — obsadzane będą wszystkie miejsca w Izbie Reprezentantów oraz około jedna trzecia miejsc w Senacie. Wskazywane działania obejmują:
- Ułaskawienia i złagodzenie wyroków. Pierwszego dnia urzędowania w 2025 roku Trump ułaskawił około 1 500 osób oskarżonych lub skazanych w związku z atakiem na Kapitol w 2021 roku albo złagodził ich wyroki, w tym wyroki osób skazanych za brutalne ataki na policjantów oraz — poprzez złagodzenie kary — osób skazanych za spisek wywrotowy.
- Zmiany kadrowe. Od początku swojej drugiej kadencji zwolnił lub doprowadził do odejścia około 75 urzędników federalnych, którzy odgrywali ważną rolę w zapewnianiu ważności wyborów. Niektórych zastąpili ludzie, którzy aktywnie działali na rzecz odwrócenia wyniku wyborów w 2020 roku.
- Hrabstwo Fulton w Georgii. W styczniu 2026 roku Kurt Olsen — określany przez autorów jako czołowy negacjonista wyborczy, a obecnie dyrektor administracji do spraw „bezpieczeństwa i uczciwości wyborów” — polecił FBI przejąć karty wyborcze z wyborów w 2020 roku w hrabstwie Fulton w Georgii, mimo że Departament Sprawiedliwości nie przedstawił dotąd dowodów popierających leżące u podstaw oświadczenia zarzuty oszustwa, a senatorowie nazwali podstawę prawną przejęcia „wprowadzającą w błąd”.
- Arizona i Michigan. W marcu 2026 roku Departament Sprawiedliwości uzyskał obrazy kart wyborczych z 2020 roku w hrabstwie Maricopa w Arizonie, a — powołując się na zarzuty oszustwa w 2020 roku — zażądał kart wyborczych z wyborów w 2024 roku w hrabstwie Wayne w Michigan.
- Ohio. W ubiegłym tygodniu agenci FBI przeszukali biuro i przesłuchali pracowników organizacji z Ohio wspierającej działania na rzecz rejestracji wyborców, nie posiadając nakazu przeszukania.
- Kalifornia. Niedawno zastępca prokuratora federalnego w Los Angeles ogłosił kilka dochodzeń w sprawie oszustw wyborczych po prawyborach w Kalifornii i powiedział, że zamierza postawić ludziom zarzuty oszustw wyborczych, gdy tylko Kalifornia zatwierdzi wyniki liczenia głosów.
- Rozporządzenie wykonawcze dotyczące wyborów federalnych. Trump podpisał rozporządzenie wykonawcze, w którym uznał swoją władzę do regulowania wyborów federalnych; kilka sądów federalnych — w tym sądy w Marylandzie, Wirginii oraz 1. Okręg Apelacyjny — zablokowało rozporządzenie, uznając, że kompetencja ta należy do Kongresu i stanów. Sąd Najwyższy na krótko zezwolił w sierpniu na wejście w życie powiązanej zasady dotyczącej kart wyborczych przesyłanych pocztą, zanim ponownie ją zablokował 15 września.
- Ustawa mieszkaniowa. Prezydent niedawno storpedował ponadpartyjną ustawę mieszkaniową, którą wcześniej publicznie popierał, wykorzystując ją jako narzędzie nacisku i oświadczając, że jej nie podpisze, dopóki Kongres nie przyjmie jego ustawy ograniczającej prawa wyborcze.
- Poczta. Naczelnik poczty poparł zasadę, zgodnie z którą Urząd Pocztowy nie będzie dostarczał kart wyborczych przesyłanych pocztą w stanach, które odmówią przekazania administracji swoich spisów wyborców.
Autorzy twierdzą, że łącznie działania te stanowią kolejny dowód nieustających prób przeniesienia władzy nad procesem wyborczym ze stanów do rządu federalnego — wbrew jasnemu brzmieniu Konstytucji, która przyznaje stanom kompetencję do ustalania „czasu, miejsca i sposobu” przeprowadzania wyborów do Kongresu, a Kongresowi daje prawo ustanawiania lub zmieniania tych zasad.
Ostrzeżenie
Autorzy piszą, że uczestniczyli w wielu sporach dotyczących kontrowersyjnych kwestii, ale zawsze zgadzali się, że konstytucyjny proces wyborczy ma zasadnicze znaczenie dla demokracji — co oznacza akceptację i uszanowanie porażki. Ich zdaniem rząd Ameryki daje ludziom możliwość samodzielnego sprawowania rządów, zamiast pozwalać autorytarnemu władcy sprawować tę władzę nad nimi. Jeśli nie będzie można dalej przeprowadzać ważnych i wiarygodnych wyborów, ostrzegają, zdolność Amerykanów do samodzielnego rządzenia zakończy się, ich wspólny głos zostanie uciszony, a kraj powróci do autorytarnego modelu, w którym wszędzie sprawowano władzę nad ludźmi przed powstaniem republiki.
Co należy zrobić
Aby zapobiec takiemu rozwojowi wydarzeń w 2026 roku, autorzy formułują trzy apele. Po pierwsze, Kongres musi odzyskać swoje konstytucyjne kompetencje oraz przeanalizować i odrzucić wiele rozporządzeń wykonawczych prezydenta. Po drugie, urzędnicy federalni, stanowi i lokalni odpowiedzialni za wybory muszą być gotowi odmówić wykonania bezprawnych żądań unieważnienia rzeczywistych wyników wyborów, a każdy urzędnik odpowiedzialny za proces wyborczy powinien być gotów postawić interes państwa i własnego kraju ponad interesem partii i własnym. Apel ten obejmuje wszystkie szczeble systemu, w którym wybory w USA nie są organizowane przez jedną ogólnokrajową agencję, lecz przez tysiące powiatowych i lokalnych biur wyborczych działających na podstawie prawa stanowego. Wreszcie — piszą autorzy — wszyscy pozostali, „z ambon i w salach lekcyjnych, w podcastach, w pracy i przy kuchennych stołach”, muszą bronić najbardziej podstawowej wolności: prawa do wyboru tego, kto sprawuje władzę. „Stracimy ją, a wraz z nią stracimy wszystko, co chroni”.
Podsumowanie
„Powtórzmy: Donald Trump nigdy nie uznał przegranych wyborów i jeśli listopadowe wybory nie potoczą się po jego myśli, Amerykanie nie powinni oczekiwać, że odejdzie od swojego utrwalonego zachowania” — piszą autorzy. Przywołują przestrogę Benjamina Franklina, wypowiedzianą, gdy zapytano go o wynik Konwencji Konstytucyjnej w Filadelfii: „Republika, jeśli zdołacie ją zachować”. Po dziesięcioleciach sporów o to, jak rządzić krajem, zgadzają się co do tego, że to Amerykanie, a nie jeden człowiek, muszą zdecydować, kto będzie nim rządził. „Czy zdołacie ją zachować?”
Opinie wyrażone w komentarzach publikowanych przez Fortune.com są wyłącznie poglądami ich autorów i nie muszą odzwierciedlać opinii ani przekonań Fortune. Ten materiał został pierwotnie opublikowany na Fortune.com.