AktualnościMakroDemokraci przygotowują plany, by zapobiec powtórce 6 stycznia podczas wyborów środkowych w 2026 roku

Demokraci przygotowują plany, by zapobiec powtórce 6 stycznia podczas wyborów środkowych w 2026 roku

Autor: Alternet·

Najważniejsze informacje

  • Demokraci przeprowadzili ćwiczenia symulacyjne, aby przygotować się na możliwe spory wyborcze i uniknąć zaskoczenia powtórką kryzysu z okresu po 2020 roku.
  • Sprzymierzone organizacje prowadzą postępowania sądowe, by powstrzymać Departament Sprawiedliwości przed uzyskaniem stanowych list wyborców, co ich zdaniem jest przekroczeniem kompetencji mogącym ograniczać uprawnionych wyborców.
  • Ustawa o liczeniu głosów elektorskich z 2022 roku doprecyzowała, że rola wiceprezydenta w zatwierdzaniu głosów elektorskich ma charakter czysto formalny.
  • Według Common Cause organizacja interweniowała w około 17 sprawach dotyczących stanów opierających się federalnym żądaniom przekazania nieocenzurowanych list wyborców.
  • Susannah Goodman oświadczyła, że stany, które opierały się przekazaniu list wyborców, zasadniczo wygrywały przed sądami.
Demokraci przygotowują plany, by zapobiec powtórce 6 stycznia podczas wyborów środkowych w 2026 roku

Skoro Sąd Najwyższy tymczasowo pozwala prezydentowi Donaldowi Trumpowi kontynuować jego kampanię wymierzoną za pośrednictwem USPS w głosowanie pocztowe, przeciwnicy prezydenta coraz bardziej obawiają się, że w praktyce unieważni on wolę wyborców, gdyby ci postanowili wybrać demokratyczny Kongres, który miałby go powstrzymać w wyborach środkowych w 2026 roku. Stawka jest wysoka, ponieważ wybory środkowe przesądzają o kontroli nad Izbą Reprezentantów i Senatem — izbami uprawnionymi do wydawania nakazów wobec władzy wykonawczej, finansowania lub wstrzymywania funduszy dla agencji oraz, co kluczowe w tym scenariuszu, zatwierdzania wyborów prezydenckich na mocy ustawy o liczeniu głosów elektorskich, przepisu leżącego u centrum kryzysu z 6 stycznia 2021 roku. Jednak według niedawnego raportu NPR Demokraci mają plan, by w razie potrzeby przeciwstawić się takiemu scenariuszowi.

"Eric, republikanie kontrolują obie izby Kongresu i to oni decydują, co trafia pod głosowanie" — zapytała w niedzielę prowadząca NPR Juana Summers reportera kongresowego Erica McDaniela. "Co więc pozostaje Demokratom do zrobienia poza podnoszeniem alarmu i przemawianiem?"

McDaniel odpowiedział: "No cóż, oni się przygotowują, prawda? Przeprowadzili ćwiczenia symulacyjne, żeby nie zaskoczył ich ten sam brak wyobraźni — tak to oni określają, brak wyobraźni — który zaskoczył ich pięć lub sześć lat temu, około 6 stycznia. Sprzymierzone organizacje są również bezpośrednio zaangażowane w postępowania sądowe mające powstrzymać Departament Sprawiedliwości przed uzyskaniem stanowych list wyborców, co ich zdaniem jest zarówno przekroczeniem kompetencji federalnych, jak i pretekstem do obciążania wybirców formalnościami."

Ćwiczenia symulacyjne nawiązują do praktyki, która rozpowszechniła się wśród urzędników wyborczych i organizacji społecznych po 2020 roku, gdy symulowanie scenariuszy — w tym prób zakłócenia transferu władzy — ukształtowało sposób, w jaki stany i sądy reagowały na spory, które doprowadziły do ataku na Kapitol.

W rozmowie zabrzmiały również uwagi Vanity Gupta, doradczyni zespołu zadaniowego, która była trzecią osobą w Departamencie Sprawiedliwości administracji Bidena i obecnie związana jest z wydziałem prawa New York University.

"Może proces dochodzenia do nowego Kongresu będzie bardziej chaotyczny, niż ktokolwiek z nas by chciał, ale będziemy mieli wolne i uczciwe wybory, o ile ludzie nie będą traktować swojego prawa do głosowania jako czegoś oczywistego" — powiedziała Gupta w rozmowie z NPR.

Odnieśliwszy się do lipcowego przemówienia Trumpa, w którym fałszywie twierdził, że Chiny ukradły mu wybory w 2020 roku, była główna zastępczyni dyrektora wywiadu narodowego Sue Gordon opisała niebezpieczeństwa płynące z "wątpliwych" środków zaradczych, jakie Trump zaproponował w związku ze swoimi nieprawdziwymi twierdzeniami o kradzieży wyborów. Jej odwołanie do ostrzeżeń społeczności wywiadowczej sięga cykli wyborczych 2016 i 2020 roku, gdy amerykańskie agencje wywiadowcze publicznie udokumentowały zagraniczne operacje wpływowe wymierzone w amerykańskie wybory.

"Uważam, że było to niebezpieczne przemówienie o niezwykle ważnym temacie, z naprawdę wątpliwymi pomysłami na środki zaradcze" — powiedziała wówczas Gordon. "Pozwólcie, że to omówię. Po pierwsze: od 2016 roku społeczność wywiadowcza mówiła, że aktorzy zagraniczni zamierzali wpływać na nasze wybory w celu podważenia demokracji — nie podważania prezydenta, lecz demokracji. Jak pamiętacie, cały pierwsza kadencja Trumpa w latach 2016–2021 obracała się wokół naszych prób przekazania tego oraz jego interpretowania tego jako szerzenia dezinformacji, gdy próbowaliśmy się tym podzielić. To więc nic nowego — że aktorzy zagraniczni próbują wpływać na nasze wybory. I robią to."

Dodała: "A wraz z nadejściem ery cyfrowej mają do dyspozycji mnóstwo narzędzi. To więc nie jest nowe zagrożenie. Z pewnością o nim wiedział. Miał całą kadencję, by się nim zająć."

Kampania Trumpa przeciwko głosowaniu jest powszechnie postrzegana jako realne zagrożenie dla amerykańskiej demokracji. Jednym z najbardziej brzemiennych w skutki elementów jest jego dążenie do zmuszenia stanów do przekazania list wyborców, które mogłyby zostać wykorzystane do uniemożliwienia legalnym wyborcom oddania głosów. Spór toczy się w momencie, gdy Kongres w 2022 roku znowelizował ustawę o liczeniu głosów elektorskich, doprecyzowując, że rola wiceprezydenta w zatwierdzaniu głosów elektorskich ma charakter czysto formalny — jedna z niewielu dwupartyjnych reform prawa wyborczego od 2020 roku — choć ustawa ta nie obejmuje sporów administracyjnych, które rozgrywają się obecnie wokół głosowania pocztowego i dostępu do list wyborców.

"Druga sprawa: jak dobrze wiecie, administracja próbuje zmusić stany do przekazania ich list wyborców rządowi federalnemu i scalenia tego wszystkiego w jednej megabazie danych" — powiedziała AlterNet w czerwcu Susannah Goodman, dyrektor ds. politycznych w programie ds. głosowania i sprawiedliwej reprezentacji organizacji Common Cause. "Wiele stanów odmówiło przekazania nieocenzurowanych list wyborców z danymi osobowymi — numerami ubezpieczenia społecznego, praw jazdy itd. Common Cause i nasi partnerzy interweniowaliśmy, jeśli dobrze pamiętam, w 17 z tych spraw w imieniu wyborców."

Kontynuowała: "Nie sądzę, aby była choć jedna sprawa... w której, gdy stan stawił opór i oświadczył, że nie przekaże tych list wyborców, sąd umorzył postępowanie albo nakazał stanom ich przekazanie. Rząd nie miał przekonującego powodu, a stany wygrywały. Więc gdy stany się bronią, wygrywają. Byliśmy zaangażowani w to orzecznictwo. To kolejny ogromny przejm władzy przez administrację. Jest to także nielegalny przejm władzy, a kiedy się stawialiśmy opór, wygrywaliśmy."