Binance przekazało moskiewskim śledczym dane klienta w sprawie o terroryzm, podaje Reuters
Najważniejsze informacje
- •Rosyjski Komitet Śledczy postawił w październiku 2025 roku 49-letniemu specjaliście IT Jurijowi Belenkiemu zarzut finansowania terroryzmu w związku z transferami kryptowalut o wartości nieco ponad USD 700 dokonanymi między styczniem 2023 roku a marcem 2024 roku na rzecz ukraińskiej armii i Brygady Azow.
- •W odpowiedzi na żądanie wysłane na adres e-mail podawany przez Binance rosyjskim i białoruskim organom ścigania giełda miała przekazać potwierdzenie tożsamości Belenkiego, datę urodzenia, adres, numer telefonu, numer paszportu oraz kopie rosyjskiego paszportu i bułgarskiego zezwolenia na pobyt.
- •Choć Binance sprzedało swoją rosyjską działalność spółce CommEX we wrześniu 2023 roku i twierdziło, że później nie ma już obowiązku współpracy z rosyjskimi władzami, dane trafiły do Moskwy przez publicznie utrzymywany kanał, a Reuters wcześniej opisał podobny przypadek udostępnienia danych w 2021 roku dotyczący darowizn związanych z Nawalnym.
- •Prawnik Mike Bystrov argumentował, że ujawnienie mogło naruszać RODO, jeśli Belenkiy był zarejestrowany jako rezydent UE z miejscem zamieszkania w Bułgarii, ale nie udało się ustalić, czy formalnie figurował jako klient z UE, a Binance kwestionuje tę ocenę.
- •Sprawa pojawia się w momencie, gdy Binance nadal nie ma licencji MiCA i zapowiedziało wstrzymanie usług w kilku krajach UE od 1 lipca, podczas gdy działacze prawni raportują kilkadziesiąt rosyjskich skazań za płatności w kryptowalutach na rzecz odbiorców klasyfikowanych przez Moskwę jako ekstremistyczni lub terrorystyczni.

Binance przekazało rosyjskim śledczym dane klienta jednego użytkownika, które teraz stanowią podstawę zarzutu terroryzmu związanego z darowiznami kryptowalutowymi na rzecz Ukrainy. Firma wcześniej opisywała swoje wyjście z Rosji jako całkowite.
Binance jest największą na świecie giełdą kryptowalut pod względem wolumenu obrotu. Miliony użytkowników kupują, sprzedają i przechowują aktywa cyfrowe na tej platformie. Jako dostawca usług finansowych spółka podlega obowiązkom KYC i AML na rynkach regulowanych, w tym współpracy z organami ścigania w odpowiedzi na zgodne z prawem wnioski. Po inwazji Rosji na Ukrainę pojawiły się zachodnie sankcje. We wrześniu 2023 roku Binance sprzedało całą swoją działalność w Rosji nowo utworzonej platformie CommEX. W listopadzie tego samego roku zapłaciło także USD 4.3 miliarda w celu zakończenia amerykańskiej sprawy karnej dotyczącej prania pieniędzy i naruszeń sankcji. Założyciel Changpeng Zhao przyznał się do winy i ustąpił ze stanowiska prezesa.
Ekskluzywna publikacja Reutersa przedstawia teraz odmienny obraz. Powołując się na akta śledcze dotyczące specjalisty IT Yurija Belenkiego, Reuters poinformował, że Binance przekazało rosyjskim prokuratorom jego historię transakcji wraz z danymi paszportowymi i adresowymi. Belenkiy przebywa w areszcie tymczasowym od września 2025 roku.
Dane klienta Binance stanowią podstawę zarzutu wobec darczyńcy wspierającego Ukrainę
Yuri Belenkiy ma 49 lat i pracuje jako specjalista IT. Posiada również rosyjski paszport i bułgarskie zezwolenie na pobyt. W październiku 2025 roku rosyjski Komitet Śledczy ostatecznie postawił mu formalne zarzuty. Belenkiy miał przekazać w kryptowalutach ponad USD 700 między styczniem 2023 roku a marcem 2024 roku. Zgodnie z aktem oskarżenia odbiorcami były ukraińska armia i Brygada Azow. Moskwa klasyfikuje tę jednostkę jako organizację terrorystyczną. Zarzut brzmi więc: finansowanie terroryzmu, mimo że w akcie oskarżenia wskazano kwotę nieco powyżej USD 700.
Impulsem był apel o darowizny opublikowany na Telegramie. Krytyk Kremla Arkadij Babczenko, który żyje na emigracji, zamieścił tam adresy portfeli, aby zbierać środki na sprzęt medyczny dla ukraińskich żołnierzy. Babczenko potwierdził te apele. Odradza jednak rosyjskim nadawcom udział w takich zbiórkach, ponieważ grozi im aresztowanie po powrocie do kraju. Uważa również, że przekazywanie danych użytkowników przez giełdy jest niewłaściwe.
Śledczy zażądali więc historii transakcji Belenkiego bezpośrednio od giełdy. Napisali na adres case@binanceholdings.ru, który Binance podaje na swojej stronie internetowej dla rosyjskich i białoruskich organów ścigania. Odpowiedź zawierała znacznie więcej niż sam przegląd płatności. Plik obejmował potwierdzenie tożsamości klienta, datę urodzenia, adres, numer telefonu i numer paszportu. Dodatkowo giełda dołączyła kopie rosyjskiego paszportu i bułgarskiego zezwolenia na pobyt. Projekt aktu oskarżenia trafił następnie do Prokuratury Generalnej. Tam śledczy wskazali dokładnie te transfery jako podstawę zarzutów. W konsekwencji sprawa opiera się w dużej mierze na informacjach pochodzących od giełdy.
Binance utrzymało kanał kontaktu z Moskwą mimo wyjścia z Rosji
Sprzedaż działalności w Rosji na rzecz CommEX pod koniec września 2023 roku była przedstawiana jako definitywne rozstanie. Nabywcą był nowo utworzony podmiot. Ponadto umowa nie przewidywała udziału w przychodach ani opcji odkupu. Jednocześnie Binance przyznało okres przejściowy do jednego roku na migrację użytkowników. Spółka mówiła o całkowitym wyjściu z kraju. Obserwatorzy rynku widzieli jednak w nowej giełdzie dawny biznes działający pod inną nazwą.
Po tym wyjściu nie było już obowiązku współpracy z rosyjskimi władzami. Mimo to dane trafiły do Moskwy przez kanał, który grupa publicznie wskazuje. Taki wzorzec nie jest nowy.
Reuters ujawnił podobną sprawę już w 2022 roku. W kwietniu 2021 roku Gleb Kostariew spotkał się z przedstawicielami Rosfinmonitoringu, organu nadzorczego blisko związanego z FSB. Kostariew był wówczas regionalnym szefem na Europę Wschodnią i Rosję. Zgodził się udostępnić dane klientów, aby pomóc w śledzeniu darowizn Bitcoin na rzecz sieci opozycjonisty Aleksieja Nawalnego. Cała sprawa dotyczyła ponad 670 BTC, wartych wówczas około USD 28 milionów. Binance powiedziało wtedy Reutersowi, że rosyjskie władze nigdy nie zwracały się do spółki w sprawie Nawalnego. Nawalny zmarł w 2024 roku w kolonii karnej w Arktyce.
W obecnej sprawie giełda odwołuje się do swojej ogólnej polityki współpracy.
"Binance nie tworzy ani nie egzekwuje prawa żadnej jurysdykcji, nie decyduje o zarzutach i nie określa, w jaki sposób rząd wykorzystuje informacje w postępowaniach sądowych. Jak inne globalne instytucje finansowe, współpracujemy z legalnymi wnioskami o informacje składanymi przez organy ścigania na całym świecie, z zastrzeżeniem obowiązujących wymogów prawnych, dotyczących ochrony danych i regulacyjnych. Decyzje te należą wyłącznie do właściwych organów." - rzecznik Binance, oświadczenie pisemne
Prawnicy widzą możliwe naruszenie RODO przy przekazaniu danych
Mike Bystrov, założyciel Stellar Consulting, firmy specjalizującej się w regulacjach dotyczących kryptowalut, uznaje przekazanie danych za prawnie wrażliwe. Jeśli Belenkiy zarejestrował się jako rezydent UE z miejscem zamieszkania w Bułgarii, RODO miałoby zastosowanie - według jego oceny. W takim ujęciu Binance miałoby nawet obowiązek wstrzymać przekazanie danych. Bez nakazu sądowego giełda nie mogłaby ich ujawnić. Bystrov zna spółkę z bliska. W 2021 roku był nawet członkiem zespołu prawnego, który bronił Binance przed rosyjskim blokowaniem sieci.
Rozdział V RODO reguluje przekazywanie danych do państw trzecich i wyznacza wąskie granice takich transferów. Artykuł 48 dodatkowo stanowi, co do zasady, że wnioski organów z państw trzecich wymagają umowy międzynarodowej, na przykład traktatu o wzajemnej pomocy prawnej. Zgodnie z taką interpretacją nie obejmowałoby to bezpośredniej korespondencji e-mailowej. Binance kwestionuje ocenę Bystrova. Spółka nie przesądza jednak, czy transfer stanowi naruszenie.
Kluczowa kwestia pozostaje nierozstrzygnięta. Nie udało się ustalić, czy Binance formalnie oznaczyło Belenkiego jako klienta z UE. Zastosowanie regulacji pozostaje więc otwartym pytaniem prawnym. Jak dotąd właściwe organy nadzorcze również milczą. Europejska Rada Ochrony Danych odmówiła komentarza i odesłała odpowiedzialność do państw członkowskich. Bułgarska komisja ds. ochrony danych nie odpowiedziała na pytania, a ministerstwo spraw zagranicznych w Sofii również nie zabrało głosu.
Sprawa Belenkiego wpisuje się w powtarzalny schemat
Belenkiy nie jest przypadkiem odosobnionym. Działacze prawni dokumentujący takie postępowania liczą w Rosji kilkadziesiąt skazań. W szczególności sądy stawiały wszystkim oskarżonym zarzuty związane z płatnościami w kryptowalutach na rzecz odbiorców, których Moskwa klasyfikuje jako ekstremistycznych lub terrorystycznych. Nie istnieje jednak liczba niezależnie potwierdzona.
Dokumenty dotyczące obecnego postępowania pochodzą od The First Department. Ta organizacja pozarządowa zapewnia pomoc prawną oskarżonym w politycznych sprawach karnych. Według własnych informacji otrzymała akta od krewnego Belenkiego, choć nie dało się tego niezależnie potwierdzić. Szef NGO, Dmitrij Zair-Bek, zwraca uwagę na oczekiwania w UE. Mało kto w Unii zakładałby, że po ogłoszonym wyjściu z rynku grupa utrzyma otwarty kanał do rosyjskich prokuratorów.
Czas publikacji jest dla Binance szczególnie delikatny. Giełda nadal nie posiada licencji MiCA w UE. Wycofała wniosek w Grecji, a później zasygnalizowała nową aplikację przez Francję. Pod koniec czerwca 2026 roku grupa dodatkowo ogłosiła, że wstrzyma usługi w kilku krajach UE. Termin wyznaczono na 1 lipca. Wcześniej upłynął termin MiCA bez uzyskania autoryzacji. Dyskusja o obchodzeniu się z danymi klientów pojawia się więc w niewygodnym momencie dla tej aplikacji.