Miliarder Dylan Taylor, założyciel Voyager: negocjuj udziały, nie podwyżkę
Najważniejsze informacje
- •Dylan Taylor, założyciel Voyager Technologies, radzi pracownikom przedkładać udziały nad wyższą pensję podstawową, ponieważ to własność kumuluje majątek w czasie.
- •Taylor został miliarderem dzięki wczesnym inwestycjom oraz IPO Voyagera na Nowojorskiej Giełdzie w czerwcu 2025 roku — status ten został potwierdzony przez przegląd jego dokumentów finansowych dokonany przez Fortune.
- •Taylor twierdzi, że o udziały mogą prosić także młodzi pracownicy, zauważając, że firmy technologiczne powszechnie emitują opcje, choć nie wszystkie branże uwzględnią takie prośby.
- •Taylor popiera również strategię inwestycyjną „sztangi”, polegającą na ulokowaniu większości środków w bezpiecznych aktywach, a mniejszej części w bardziej ryzykownych.
- •Martin Mignot i Ramit Sethi udzielają pokrewnych rad: Mignot zachęca do zdobywania udziałów we wczesnych etapach firm, a Sethi poleca automatyczne, długoterminowe inwestowanie w fundusze indeksowe.

Wyobraź sobie, że po niekończących się rundach rozmów kwalifikacyjnych i testów właśnie otrzymałeś ofertę pracy, a rekruter pyta: „Jakie są Twoje oczekiwania finansowe?”. Według pewnego miliardera kwota, o którą powinienes prosić, wcale nie jest pensją.
Dylan Taylor, założyciel firmy kosmicznej Voyager Technologies, milionerem został w wieku 27 lat — pięć lat przed Warrenem Buffettem, który osiągnął ten sam kamień milowy. Jego rada dla pokolenia Z, chcącego pomnożyć majątek w obecnej gospodarce? Przestań negocjować wyższą pensję i zacznij negocjować udziały w firmie.
„Myślę, że bardzo trudno jest dużo zarobić, pracując dla kogoś”, mówi Taylor w rozmowie z Fortune. „Są dwa sposoby zarabiania pieniędzy: dochód i udziały. Niezależnie od tego, czy jesteś pracownikiem, czy założycielem, moim zdaniem powinieneś zabiegać o więcej udziałów i mniej dochodu. To właśnie kumuluje się w czasie”.
To rada, której Taylor sam się trzymał na długo przed tym, zanim dorobił się fortuny w branży kosmicznej. „Zawsze wolałem udziały zamiast wyższej pensji podstawowej”, mówi o warunkach zatrudnienia, które negocjował na początku kariery. „Myślę, że okazało się to bardzo mądre”.
I rzeczywiście. Miliony Taylor zarobił, zarządzając spółkami giełdowymi z branży elektroniki, finansów i bankowości, a jednocześnie inwestując w nieruchomości oraz w różne firmy, w tym Robinhood, Relativity Space i Calm. Dziś, dzięki zwrotom z inwestycji dokonanych w wieku dwudziestu kilku lat oraz IPO Voyagera — notowanego na Nowojorskiej Giełdzie od czerwca 2025 roku — jest miliarderem. Fortune przejrzał podsumowanie jego dokumentów finansowych, które potwierdza jego status miliardera.
Jak pracownicy na początku kariery mogą prosić o udziały zamiast podwyżki
Rada Taylora nie dotyczy wyłącznie założycieli czy dyrektorów z zapasem argumentów — jego zdaniem nawet 24-latek, kilka lat po rozpoczęciu kariery, może poprosić o udziały zamiast wyższego dochodu. Co więcej, większość pracodawców byłaby pod wrażeniem, ponieważ pokazuje to, jak poważnie kandydat angażuje się w firmę.
„Gdyby ktoś przyszedł do ciebie i powiedział: »Chcę naprawdę zarabiać mniej, ale chcę większej części wartości, którą tworzymy razem« — myślę, że większość szefów, zakładając, że nie są kompletnie niepewni siebie i nie widzą w tej osobie zagrożenia, powitałaby to z otwartymi ramionami”.
Większość menedżerów, dodaje, jest otwarta na taką rozmowę, nawet jeśli sami nie mają uprawnień, by ją zatwierdzić. „Mogliby musieli przekazać to wyżej, ale z punktu widzenia firmy też ma to dużo sensu. Przy udziałach naprawdę płacisz tylko za sukces”.
Nie każda branża na to przystanie, przyznaje Taylor. „Jeśli pracujesz w firmie produkującej zawory przemysłowe w Newcastle, nie jestem pewien, czy byłoby to możliwe. Ale jeśli to firma technologiczna, emitują opcje — więc nie ma powodu, żebyś nie mógł zadać tego pytania”. Odzwierciedla to fakt, że przyznawanie udziałów, takich jak opcje na akcje, od dawna jest standardowym elementem wynagrodzeń w startupach i notowanych na giełdzie firmach technologicznych, gdzie służą przyciąganiu talentów przy oszczędzaniu gotówki.
A nawet jeśli odpowiedź brzmi „nie”, mówi, to nadal cenna informacja zarówno dla pracownika, jak i przyszłego szefa. „Możesz po prostu powiedzieć: »Dobrze, a kiedy stałbym się uprawniony?«. Myślę, że to naprawdę zmienia postrzeganie ciebie w ich oczach. To ktoś, kto skupia się na tworzeniu wartości. Myślę, że to dobry sygnał”.
Jego druga rada dla młodych ludzi próbujących zbudować majątek jest niemal tak śmiała jak proszenie szefa o udziały: strategia inwestycyjna „sztangi”. Oznacza to ulokowanie większości pieniędzy w czymś bezpiecznym, a mniejszej części w czymś naprawdę ryzykownym, ale o potencjalnie wyższej stopie zwrotu. „Brzmi to szaleńczo, ale 70% pieniędzy miałbyś w FTSE 100, a 30% w Bitcoinie”, dodaje. „Wygląda to na szalone, ale myślę, że takie strategie działają”.
Nie jest sam: Martin Mignot i Ramit Sethi zostali milionerami przed trzydziestką dzięki wczesnym inwestycjom
Taylor nie jest jedynym samodzielnym milionerem, który radzi pokoleniu Z zabiegać o udziały zamiast dochodu.
Martin Mignot, pierwszy inwestor Deliveroo, podobnie stał się milionerem przed trzydziestką. Podczas gdy inni dwudziestolatkowie wspinali się po szczeblach kariery korporacyjnej, on inwestował w jedne z najbardziej kultowych startupów Europy, w tym Revolut, Trainline i Personio. Pod koniec dwudziestki ten przedstawiciel pokolenia millenialsów ugruntował swoją pozycję jednego z najbardziej znanych inwestorów w branży — i po drodze zarobił swoje pierwsze miliony.
Obecnie jest partnerem w Index Ventures — firmie stojącej za wczesnymi inwestycjami w Figmę, Scale AI i Wiz — a jego rada dla pokolenia Z sprowadza się do tej samej zasady co rada Taylora.
„Chodzi o posiadanie udziałów, to jest klucz”, powiedział wcześniej Fortune. „Najlepszym przyspieszeniem kariery jest dołączenie do Revoluta, Robinhooda lub Figmy wystarczająco wcześnie — i nie musisz być pierwszym pracownikiem. Jeśli jesteś pracownikiem numer 100 czy 200, zarobisz dużo pieniędzy”.
Dla tych, którzy nie pracują w firmie oferującej opcje na akcje, finansowy guru Netflixa Ramit Sethi, autor bestsellera „New York Timesa” „I Will Teach You To Be Rich”, poleca znacznie mniej efektowną strategię: zautomatyzuj inwestycje w tani fundusz indeksowy, a potem zostaw je w całkowitym spokoju.
„Próba timedowania rynku jest dla naiwnych”, powiedział Fortune. „Traktuj swoje inwestycje jak obiad w Dzień Thanksgiving. Włóż indyka do piekarnika, zamknij go i pozwól mu się piec przez następne 30 lat”.
„Kiedy jesteś młody, masz jedno luksusowe dobro, którego nikt inny nie ma — luksus czasu”, dodał. „Jeśli chodzi o inwestowanie, czas jest jednym z najpotężniejszych sprzymierzeńców, by żyć bogato i pomnażać inwestycje. Dlatego jednym z najważniejszych rzeczy jest konsekwentne inwestowanie nawet 50 dolarów miesięcznie, zaczynając tak wcześnie, jak to możliwe”.
Ten artykuł pierwotnie ukazał się na Fortune.com.